• Wpisów:35
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:46
  • Licznik odwiedzin:7 435 / 1190 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Daję znak życia i wracam, tym razem serio. ♥ Mam opowiadanie w zanadrzu, właściwie przez ten czas napisałam ich z 135796432 xD
Ale zaczynam nowe, tylko dla was
Hmmm... do dzieła, króciutko, ale jest


^Victoria^
Budzą mnie krople deszczu, pieszczące delikatnie moją twarz. Powoli dochodzę do siebie. Usiłuję przypomnieć sobie najbliższą przeszłość, ale nic z tego. Wiem tylko, że nazywam się Victoria i że... pragnę krwi. Otwieram oczy i rozglądam się. Otacza mnie las. Ciemne korony drzew, ledwie widoczny księżyc okryty srebrną poświatą. Wstaję bez większego trudu, na dłoniach dostrzegam mnóstwo czerwonej posoki. Niewiem, co się z mną dzieje. Tracę zaufanie do ludzi, budzą się w mnie zwierzęce instynkty i znowu to uczucie. Pragnienie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Żyłam normalnie, trochę się wybiłam na blogspocie i zapomniałam o was. Ale teraz wracam, bo tyle pracy włożyłam w te dziecinne opowiadanka, które teraz wydają się takie beznadziejne.. a pomyśleć, że byłam z nich dumna!
Kocham was i kochać nie przestałam.. i już przychodzę do was z nowym opkiem! ^^ A raczej prologiem :3
Może ktoś mnie jeszcze pamięta?


Pięć lat minęło od śmierci mojej siostry, i choć zawsze czułam ukłucie w sercu, kiedy o niej myślałam, teraz czuję ulgę. Nienawidziłam jej. Pragnęłam, by zniknęła. Ale odkąd jej nie ma wszystko jest inne. Rodzice nie odzywają się do mnie słowem, ludzie w szkole zachowują się, jakby mnie nie było a ja sama przestałam wierzyć w to, że kiedykolwiek ktoś mnie zauważy, ktoś się do mnie odezwie.. ktoś mnie pokocha. Szanse były mizerne. Znikome. Byłam tylko siostrą zmarłej gwiazdy szkoły. Znałam jej tajemnicę, ale utrzymywałam, że jest martwa.Tego wieczora siedząc na kanapie przed telewizorem i objadając się fast foodami, nie martwiłam się o moją figurę. Co więcej, nie obchodziło mnie już to, co pomyślą o mnie inni. Kiedy w domu rozległ się dzwonek do drzwi, ospale poderwałam się z miejsca i zerknęłam przez wizjoner. Nieomal krzyknęłam. Zamaszystym ruchem otworzyłam drzwi.
- Ty żyjesz? - zapytałam z nienawiścią w głosie. Ona odepchnęła mnie i władowała się do domu, a z jej oczu kapały rzewne łzy.
- Cari, ukryj mnie, proszę. Z..zabili go. Chcieli mnie złapać, ale uciekłam.. nie mów nic rodzicom, zabiją mnie.. proszę, ukryj mnie, Cari.. - wyszeptała. Była zdruzgotana, a na jej czole pojawiła się rozległa, otwarta rana, z której krew lała się strumieniami. Rzuciłam się do niej, przytuliłam i uspokajałam. Była adoptowana, ale czułam, że coś mnie z nią łączy. Coś więcej, niż wzajemna nienawiść. Tajemnice. "Będzie dobrze" wyszeptałam jej do ucha, choć sama do końca w to nie wierzyłam.
  • awatar Kowalski, opcje!: Powiedz mi teraz czemu odeszłaś? Nie odzywałam się, przyznaję, że nawet nie zadałam sobie trudu, żeby tu wejść, ale wracaj do nas! Nawet nie masz pojęcia jak mi brakuje twoich komentarzy!
  • awatar Psy, koty i inne...: Super, tak dawno tu nie byłam :( Ach... Ale talent to masz :) Odezwij się na skrzynce do mnie jak wejdziesz na bloga ;) Fajnie mi się z tobą kiedyś pisało Ach...Dawne czasy, ale jeszcze raz proszę odezwij się do mnie przyjaciółko blogowa ;) :*
  • awatar ulubione 5916: bardzo się ciesze, bo zawsze lubiłam twój blog. Ja też w pewnym sensie wróciłam, dlatego byłabym wdzięczna gdybyś zajrzała
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Owszem, mam 1 660 odwiedzin, ale to nie to samo. Czuję, że jak nie napiszę komentarza "zapraszam do mnie" nikt tu nie wejdzie. Dlatego ktoś może znajdzie ten wpis za dwa, trzy tygodnie/miesiące? Nie wiem.
Nie mam już ochoty pisać, bo nie mam dla kogo. Kiedyś sami komentowaliście, 12-13 komentarzy pod wpisem. A teraz? Pf.
Nie chce mi się nawet pisać tego posta, bo i tak obejdzie was to tak, że aż wcale.
Nie próbujcie pisać, że wam przykro, że szkoda itp. bo to nie szczere, cieszycie się wtedy, że wy macie komentarze, nie to co "ona".
Miło patrzeć na licznik, ale na liczbę komentarzy.. aż mi się łza uroniła jak pomyślę ile w to włożyłam pracy, a jak wy to "doceniliście".
  • awatar Violetta.Horror.Story: Prosze cię, nie odchódz, wiem że minął już tydzień od tego postu a ja to dopiero teraz pisze, ale tylko dlatego że wcześniej nie mogłam. Naprawde, nie powinać się przejmować ilościa komentarzy tylko dalej pisać, czasami tak jest ale potem one znowu "przyjdą" , naprawde .... Mam nadzieje że jescze kiedyś wrócisz i coś z tym zrobisz c:
  • awatar Hanging Tree.† ~ Opowiadanie.: Nie! Kochana przepraszam! Nie chciałam.. Po prostu jestem na innym blogu i nie mam jak do ciebie dotrzeć. Wybacz mi! Twoje opowiadania rządziły moją podświadomością i dzięki temu miałam chęć pisania! Proszę, nie opuszczaj nas. Masz rację, ale ten świat Pingera jest taki. Trzeba z tym żyć chociaż wiem, że jest trudno. A ten blog z, którego teraz do ciebie piszę..Jest.. Tak jakby.. Trochę.. Dla ciebie. Wiem, że także jesteś moim wielbłądem, jesteś trybutem. Jesteś wszystkim dobrym. Skąd będę brać dobrą energię?! xDD Mam nadzieję, że wrócisz i wszystko będzie jak dawniej.. A może nawet lepiej? Proszę nie zostawiaj.. Nie odchodź.. Proszę..
  • awatar Jedno uczucie ❤: Ale, jak to ?;cc Ja tu jestem i czytam ! Co prawda przez okres świąteczny i przed nimi nie wchodziłam na komputer i wgl. Ale teraz jestem, a ty ??? Prosze nie zostawiaj tego bloga, jestes świetną blogerką, pisarką i osobą ! ☺ Mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze i wrócisz tu aby kontynuowac to co zaczęłaś ♥ ♥♥ A jeśli nie, to przejdę sie tam do ciebie i skopie ci tyłek ! ;pp ! haha <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Leżałam w szpitalnym łóżku wpatrując się w biały sufit. Obok mnie leżała dziewczyna w śpiączce, a po drugiej stronie chłopak w moim wieku. Był cały w krwi, ale jeszcze przytomny.
- Co Ci się stało? - zapytał ni z tego ni z owego. Spojrzałam na niego pytająco, nie będąc pewna, czy to do mnie się zwraca. Kiwnął głową.
- Moja przybrana matka i ja miałyśmy wypadek. Wiesz, moja mama odeszła od ojca, właściwie zostałaby z nim, gdyby ten zgodził się na oddanie mnie do adopcji. A teraz jeszcze to. W sumie straciłam macochę i mamę. Ale ciebie pewnie to nie interesuje. A tobie? - zapytałam nie odrywając wzroku od białej ściany. Odchrząknął.
- Wypadek na motocrossie. - mruknął. Uznał, że wygarnę mu iż to było na jego życzenie, ale nie miałam ku temu przyczyn. Sama kiedyś niemal nie złamałam nogi na występie tanecznym.
- Jeździsz? - nawiązałam dyskusję.
- Tak, od dwóch lat. To mnie całkowicie pochłania. - rozwodził się nad swoją pasją jeszcze dwadzieścia minut, a mnie to ani trochę nie nudziło. Opowiadał o adrealinie towarzyszącej jeździe ale zarazem strachu. Chciałam tego spróbować.
- Rozumiem. Ja kiedyś tańczyłam, szczerze mówiąc kochałam to ponad wszystko, ale teraz to już skończone. Ojciec w życiu się nie zgodzi na kolejne lekcje. Wysyła mnie do akademika w Nowym Jorku. Będzie tam koszmarnie, już to czuję. - pożaliłam się. Podał mi dłoń, przedstawił się (Beck, jakże oryginalne imię.) a ja odwzajemniłam gest. Wkrótce potem do sali szpitalnej wszedł ojciec, z bólem w oczach. Wręczył mi tylko moje rzeczy, dokumenty i pieniądze, po czym wyszedł. Bardzo to przeżył, a ja? Ja byłam obojętna.
Może i miałam serce z kamienia, bo nie ruszała mnie śmierć, na dodatek z mojej winy, ale co z tego? Czy on ma serce? Czy moja prawdziwa matka miała serce? Czy ktokolwiek na tym świecie ma serce? Beck spojrzał na mnie zaskoczony i chciał coś powiedzieć.
- Nie mam ochoty na rozmowę, wybacz. - ucięłam i obróciłam się na drugi bok, tak, żeby na niego nie patrzeć.


************
♥Twyla♥ mam nadzieję, że coś się mniej więcej wyjaśniło.
Postanowiłam, że jutro dodam VL, pojutrze LG [Lena Gilbert, nie chce mi się wymyślać tytułów.] i tak w kółko.
Tutaj się nie rozwodzę, jak coś to przemyśleń szukajcie tu:

laura.marano.pinger.pl

~Dziękuję~
Aha, nie ma szans, żebyście dobili do 1 650. Myślę nad zawieszeniem. Tyle z mojej strony.
Bez pytań..
  • awatar Jedno uczucie ❤: To mnie teraz zalatwilas ! Myslalam ze ona choc troche sie przejmike ta smiercia, a tu nic. No ladnie... choc w sumie co sie dziwic, jej rodzona, biologiczna matka chciasla odac ja do adopcji ?;p Eh... Dzis taki kroki kom, bo zaraz musze spadac :C !!! ♥
  • awatar zαgυвισηα ω śωιє¢ιє мαяzєń: jesteś świetna, bardzo ładnie piszesz i obyś dalej pisała bo można sie odprężyć przy czytaniu tego co piszesz :)
  • awatar To co najlepsze: przepraszam, ale nie mam czasu by przeczytać twój rozdział, sorki, ale zaraz jadę w góry. Zapraszam cie na mój ostatni rozdział w tym roku! Ja tylko wróc przeczytam wszystkie twoje opki <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Siedziałam w czarnym samochodzie naburmuszona i z wściekłością w oczach. Nie miałam ochoty na rozmowę, starałam się pokazać mamie, jak bardzo mnie rani.
- To nic nie da, Lena. Zaraz wysiadamy, załóż kurtkę. - powiedziała niewzruszona niczym nowa wybranka mojego ojca, który swoją drogą siedzi sobie w tym swoim biurowcu i nic go nie obchodzi, a mnie wysyła do jakiegoś cholernego akademika w NY.
- Nie jesteś moją matką. - warknęłam, nawet na nią nie spoglądając. Wlepiłam spojrzenie w widok za oknem. Biurowce, galerie handlowe, bezdomni ludzie, szkoły, studia taneczne.. Taniec. Niemalże pozwoliłam sobie na uronienie łzy.
- Nie, nie jestem, ale to nie twoja matka wychowywała Cię przez całe dziesięć lat, tylko twój ojciec, a ja jestem z nich od hmm.. - przerwała, by obliczyć dokładną datę poznania taty.
- Dwa lata, osiem miesięcy i trzydzieści dwa dni. Wtedy postanowiłaś wleźć z buciorami do mojego życia i namawiać ojca, bym rzuciła ten taneczny burdel, jak to nazwałaś, bo moi przyjaciele wpędzają mnie w złe towarzystwo. - przerwałam jej, a kiedy auto delikatnie zahamowało na czerwonym świetle wzięłam torebkę, kurtkę i okulary przeciwsłoneczne po czym wysiadłam z auta.
- Zwariowałaś?! - chwyciła mnie za rękaw i usadowiła spowrotem na siedzeniu. Obrzuciłam ją wściekłym spojrzeniem, a ona zamknęła drzwi, zapominając o jezdni.
- CHOLERA, JEDŹ! - wrzasnęłam, ale było już za późno. Pamiętam tylko rozpryskującą się krew, pisk opon, klaksony, kogut policji. Po tym straciłam pamięć, a ocknęłam się na noszach, obok matki.
Słowa które wypowiedział tamtego dnia chirurg przeszyły moje serce i zmieniły życie na zawsze. "Nie żyje".

****************
Pierwszy taki króciutki :3
Inaczej niż w prologu, ale co tam ^-^
Ja to zawsze coś zmienię. Em, co tu więcej?
Wkręciłam się w stardoll, znacie jakiś blog o tym?
Oprócz tego pogrywam od dzisiaj w stardollka i MSP :3
Dobra, fajna nuta na koniec i pytaneczgi:


a) Jak zareaguje ojciec Leny na wieść o śmierci żony?
b) Co z Leną po wypadku?
c) Jak Lena pogodzi się z śmiercią?

Tu tu tum :#

Mówiłam już, że mam jazdę na Flyleaf w tym tygodniu? *-*
  • awatar Jedno uczucie ❤: Ja kiedys gralam w stardol, dawno to bylo. Mialam taka postac ze woow O.O Razem z kolerzanka siedzielismy i gralismy w to caly czas ! :pp Hahaha, ale ja nie o tym... Rozdzial jest ... hmm WSPANIALY ! Serio, nie spodziewalam sie takiego obrotu akcji, wow. Macocha Leny nie zyje ? Oj, beddzie jej trudno uporac sie z tym wszystkim, w konc jest jeszcze nasolatka. Ojciec pewnie nie bedzie chcial jej znac i wgl, choc w sumie to nie jej wina ze ta nie zyje. Nie dziwiesie ze sioegnie po narkotyki (jak bylo w prologu) ;pp ! a)Na pewno bedzie wsciekly, smutny i wgl masakra. b)Bedzie lekko ranna ? c)Nie wiem, pewnie sie nie pogodzi... :p
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: cudownyyy^^ szkoda że krótki...
  • awatar turkusowaa: ... Takie genialna ż no ja nmg :O! uwielbiam Twoje opowiadania <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
"Piętnastoletnia Lena Gilbert po śmierci swojej matki zostaje wysłana do akademika w Nowym Jorku. Dziewczyna jest autorytetem całej szkoły, chłopcy za nią szaleją, ma tłumy przyjaciółek. Jak więc zareaguje na wieść o przeprowadzce? Lena postanawia odnaleźć sposób, by wrócić do ukochanego Mercy Falls.
W akademiku staje się nielubiana, niepopularna i nie ma żadnych znajomych, a Helen Hilaries uprzykrza jej życie, kiedy tylko nadarzy się do tego okazja. Dziewczyna sięga po narkotyki, czy ktoś wyciągnie ją z beznadzieji, którą nazywają życiem nastolatki?"


Tak to się zapowiada, no już kit, że jest do kitu x33
Nie dam rady. ;-;
Problemy nastolatków [zakochanie, fałszywe przyjaźnie, załamania nerwowe] choć mi tak bliskie, tak mi dalekie. ;p
Dzisiaj spotykam się z M. ^-^ ;'3
Piszcie czy wam się spodoba opek :''3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej ^-^
Postanowiłam pisać nowy opek, oczywiście nie porzucam VL, czyli mojego starego opka, nadal go piszę ^_^
Ale też chcę się sprawdzić w innych dziedzinach pisarstwa, dlatego pozostają mi takie oto kategorie: muzyka, miłość i przyjaźń.
Usunął mi się wpis z sondą, więc połączyłam to i lecę pracować nad 1 rozdziałem, a jutro dodam postacie. Będzie źle na początku, bardzo źleee.. xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Na życzenie "Kowalski, opcje!" trochę przystopuję z rozdziałami. Następny dodam chyba w/po środę/zie.
Nie bądźcie źli, ale w sumie to trochę prawda, bo wy pewnie też nie nadążacie czytać i no..
Może pod siedemnastką będzie więcej komentarzy??
Tymczasem barrdzo was proszę o dobicie do 1700 odwiedzin do środy! Proszkam ♥ Albo chociaż do 1650! <3 Please :c
Będę pisać opki o koniach na laura.marano.pinger.pl i w ogóle pisać tam o zwierzakach, a teraz idę zakładać bloga o Monster High, będę się nazywała jak najprościej, Monsterka, Monstereczka, Monster High♥.♥ itp. ^-^
Do napisania!
Aha, wczoraj o jedenastej w nocy puścili na esce ARONCHUPĘ ^-^ <3 Miałam zaciesz jak nie wiem XD

Papa Roach :33
  • awatar ♥Twyla♥: Ja czytam :( Szkoda, chciałabym wiedzieć co będzie dalej. Prosze pisz to opowiadanko :) Ja np. czytam ciągle ale nie zawsze pisze komki, zastanów się jeszcze proszę bo do środy ciekawość mnie zerzre XD I dobrniemy na pewno ;)
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: Yeyy!grona fanek MH się powiększa:O ale superr!
  • awatar ♥Princess Roszpunka♥: Skoda ale będe czytała twojego nowego bloga :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
^Shelly^
Weszłam do pokoju Melissy bez uprzedzenia, pukania czy jakiejkolwiek zapowiedzi. Leżała na łóżku gapiąc się w ścianę, a gdy władowałam się jej do pomieszczenia rzuciła na mnie tylko niechętne spojrzenie i wróciła do sufitu.
- Tylko nie mów, że się zakochałaś. Może w Carlosku, co? - zaczęłam się z nią droczyć. Chciałam przyjść tylko po moją książkę, którą pożyczyła, ale nie mogłam przegapić okazji, jaką była mina mojej siostrzyczki. Smutna, zdegustowana minka. Cisnęła w mnie poduszką, a ja zrobiłam unik i usadowiłam się jej na krańcu łóżka. Miała w oczach to, co jednocześnie mnie martwiło, ale zawsze umiałam to zniszczyć i wywołać u niej choć delikatny uśmiech.
- Nie wiem o czym mówisz. Nawet z sobą nie rozmawiamy. - oburzyła się i odwróciła wzrok.
- Nie spotkałaś się z nim przez tą blondyneczkę? Pewnie jej zazdrościsz, co nie? Dam Ci receptę na to, jak zostać taką małą bitchie. Numer jeden, spotykaj się z homo, ale ważne, żeby z tym, który spotyka się z twoim celem. Numer dwa: skłóć ich i zabij jednego, ale nie swoimi rękoma tylko za zwolennictwem twojego braciszka z którym sypiasz. Numer trzy - pożycz od celu tyle narkotyków, by wyleczyć się z wampiryzmu i wymazać pamięć. Numer cztery, już ostatni, udaj, że wywalasz się do śniegu, i bum! Carlos jest twój. - udawałam powagę, choć tak naprawdę mówiłam to tonem, przez który niemal doprowadził ją do łez śmiechu.
- Nie bądź wredna, Shell. - mruknęła. - Przecież musiała jeszcze przejść wcześniej z piętnaście operacji plastycznych.
Parsknęłam śmiechem. Mówiła to z ironią. Przytuliłam ją, a raczej uwiesiłam się na szyi. Odwzajemniła uścisk.
- Iss, przygotujesz coś Lau..oh, Shelly. Wróciłaś w końcu. - proszę, proszę. W końcu Carl się w pewien sposób przy mnie zawstydził. Miałam dopiero szesnaście lat, ale i tak już kilka razy posmakowałam jego ust. Nie chciałam krzywdzić Mel, chciałam ją przed nim chronić.
- Nie będę nic przygotowywać tej.. Oh, niech sama sobie zrobi coś do jedzenia, nie jestem i nie będę jej służącą. A już zwłaszcza nie będę wykonywała poleceń jakiegoś ćpuna, który tak naprawdę już dawno utracił wilcze moce.. - słowa płynęły z ust mojej siostry niczym potok, natłok złości nieźle na nią działał. Miałam na nią niewielki wpływ, jej charakterek potrzebował czasem porządnego kopa. Zadowolona opuściłam pomieszczenie. Teraz musiałam zająć się Shelby, od paręnastu dni nieźle się nakręcała. Wiedziałam, że w końcu ją zabiją, ale tylko na to czekałam. Zasłużyła sobie mała, wredna.. Nie mogę uwierzyć w nasze więzy krwi. Jeszcze jeden wybryk i zabiję ją własnymi rękoma.

********
Udało się ^-^
Miałam poczucie winy, że nie napisałam no i napisałam :3
Prosiliście o Carloska i Melissę, no to macie ^^
Plus organizuję konkursik - kto wymyśli najlepsze nazwy parringów podanych poniżej uzyskuje 10 komentarzy, szczerych oczywiście. :3
Parring, czyli, że np. Leon i Violetta - Leonetta.


1. Laura i Cole./Laura i Victor.
2. Melissa i Carlos. (choć oficjalnie razem nie są)
3. Kathleen i Ian (to samo co u 2 xd)
4. Carlos i Victor. ^^

Bądźcie kreatywni!
Coś się za dużo wokół Laury, Carlosa i Vicusia kręci, trzeba to zmienić.. ^-^

I pytania:

a) Czy Shelly odnajdzie Shelby i przemówi jej do rozumu?
b) Czy między Carlosem a Laurą do czegoś dojdzie?
c) Chcecie 18 rozdział?


Dziękuję I ♥ Lagoona Blue za tyle komentarzy <3
Macie poznawajkę:


1. Moje Top 10 piosenek.
2. Moje Top 10 zespołów.
3. Moje Top 10 piosenek spoza rocka.
4. Moje Top 10 seriali.
5. Moje Top 10 aktorów i aktorów.
6. Moje Top 10 piosenek z Violetty.


Wow o3o

I remix mojej ukochanej piosenki :'D
  • awatar Gość: Hmm... Carlissa! xd Coura, Lauctor. xd Tylko tyle wymyśliłam :D
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: AaaxD Melissa z carllosemmm<3 awww*___* a no i dziękujexD
  • awatar Jedno uczucie ❤: Bardzo podoba mi sie charakterek Shelly! Jest zolza i osoba ktora jest tez strasznie zadziorna! Po tym opku strasznie ja polubilam !! :D Melissa sie w Carlosie zakochala ? Niech będą razem <3 a. Tak ! b. Pewnie do czegoś dojdzie :) c. No to proste ze chcemy !bardzobardzobardzo. Kochana paringi sprobuje wymyslec (choc nie jestem w tym dobra) w kolejnym komentarzu pod tym rozdziałem tylko kiedy bede na lapku bo narazie siostra uzywa ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Postawiłam na kilka[dziesiąt] luźnych wpisów, a co. xD
Przynajmniej się trochę dowiecie o mnie..
Nie dzisiaj.
Po prostu nie zdołam dodać rozdziału, przepraszam. :C
Ah, wczoraj byłam w galerii, w empiku nic sobie nie kupiłam, ale za to w croppie nabyłam dwie [czarne!] koszulki: T-shirt i sweterek. Nie mogłam się nie pokusić na bransoletki, dwie, za 10zł w przecenie po 5zł. ;3
Ostatnio nie mogę przestać słuchać tej piosenki:
Jest naprawdę świetna.'3'
Co tu więcej?
Oprócz tego mam jazdę na Flyleaf..
Jak zwykle. ;-; xox
Co do opowiadania, nieźle namieszałam, ale kit. ;3
Nie umiem się z tego wyplątać, jak zwykle ja, pewnie zacznę nowy wątek, a do starego wrócę gdzieś w 30 rozdziale xD
Nie piszę na siłę, i tak pod szesnastką są tylko dwa komentarze, choć wiele dla mnie znaczące, tylko dwa.
Ostatnio przestałam się też ograniczać do rock'a, polubiłam większość gatunków. Naprawdę kocham muzykę, nie wiem, co bym bez niej zrobiła.
Dlatego jestem oczywiście Rockerholick, ale nie tylko. ;3
Co tu więcej?
Aha!
Przerwa świąteczna! <3
Będę tęsknić za moimi przyjaciółkami :c
Ale w poniedziałek spotykam się z M. więc nie jest źle <3
Życzę wam wszystkim wesołych Świąt, dobrze spędzonych, wielu dobrych prezentów i spełnienia marzeń.:3
I szósty sezon Glee, wohooo!


1 425 odwiedzin w cztery tygodnie? Całkiem nieźle! <3 Kocham was ^^ Choć już o mnie zapominacie, mam pewną kochaną osóbkę która komentuje każdy rozdział, ale co z 12, 13 komentarzami? Teraz są tylko dwa! : <



*czy tylko ja się wzruszam przy tej piosence?*
U mnie śniegu zero, teraz świeci słońce, co mnie dobija. Już deszcz byłby lepszy. : <
Macie już ubraną choinkę? Ja owszem. ;3
Dzisiaj będę ubierała z moją sąsiadką przed blokiem krzaczki ^.^ <3
Hm, dzisiaj jakaś taka małomarudna jestem. Farta macie.
o3o
XOX
W końcu mam odpoczynek od próbnych.;-;
Cały tydzień próbnych mnie wykończył psychicznie.
Masakra.
xox
Jestem uzależniona od emotikonów. xOx Jak będzie pod tym wpisem ponad 10 komentarzy, to go nie usunę, ale jeżeli mniej niż pięć, zastanowię się nad zawieszeniem BLOGA. : <
Po co pisać, skoro jedna osoba naprawdę docenia i czyta?



Ostatnio przechodzę jakieś załamki emocjonalne i słucham tych dołujących piosenek, ale spokojnie, tnąć to się nie tnę o3o x3
Ususzyłam chyba ponad kilogram skórek mandarynek i teraz tak zajedwabiście pachnie. :3
Tak nawiasem mówiąc, odzyskałam swoje 4 monsterki ^^ Yay.
Abbey.. ma trzy lata i nie jest już w najlepszym stanie, ale Howleen i Operetta trzymają się nieźle ; )
SŁOŃCE MI ŚWIECI ;-;
Juhu, nie ma szkoły! <3
Ostatnio poluję na Sims 4 :3
Ogólnie nie mam zbyt wielkich wymagań na Święta:
- ciuchy.
- płyty zespołów.
- książki.
- Sims 4.
Więc myślę, że dostanę czwóreczkę <3 ;3
No dobra, kończę.
  • awatar Jedno uczucie ❤: Oj moja droga, spróbuj mi osunąć cokolwiek z twojego bloga to zaznasz mojego gniewu !! Twoje opowiadania są wspaniale i mnie tak nakręciłaś na nie ze nie mogę ! Ja bardziej wole rap ewentualnie RnB czasami pop xd Rock nie za bardzo mi wchodzi, choc czasami... :D ! U mnie ubiera sie choinkę dzień przed wigilia, mama twierdzi ze gdy będzie wcześniej choinka za bardzo sie nią nacieszy i w święta nie będzie czuła tej "magi". Mi moj b raciszek obiecal Simy4, ciekawe czy dostane :p haha <3 O, to życzę udanego spotkania z M. ... <3 :D Jestes mistrzynia narzekania, haha <3 Uwielbiam Cie ! :D
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: Olguś dzięki za życzonkaxD piosenki cudooo*___*
  • awatar Say something ♥♫: fajne piosenki ,graty kochana + wpadniesz do mnie na opowiadanie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
^Laura^
Rozerwałam folię i wsypałam sobie prochy do ust. Skrzywiłam się, ale zacisnęłam pięść i przełknęłam. Zakręciło mi się w głowie, musiałam usiąść na śniegu by choć trochę odpocząć od uporczywości bólu. Czułam się jak rozrywana przez coś silnego, z minuty na minutę stawałam się coraz to słabsza, aż w końcu zemdlałam.
Powoli zaczęły do mnie docierać dźwięki, zapachy, moje ciało ogarnął chłód, a ściółka leśna i pełno gałązek drapało moje nagie ramiona. Otworzyłam oczy, choć z początku ciężko było mi unieść powieki. Zamrugałam kilkakrotnie powiekami i rozejrzałam się wokół. Podniosłam się na słabych łokciach do pozycji siedzącej. Skąd się znalazłam w jakimś lesie? Obok mnie leżała mała, rozerwana foliówka z resztkami białego prochu. Narkotyki? Ja i narkotyki? Nie, to nie było do mnie podobne. Zbierałam jeszcze kilka minut siły, a po chwili ruszyłam w kierunku szmeru ulicy. Trzęsłam się z zimna, bo byłam jedynie w lekkim, różowym sweterku i pastelowych spodniach, a z nieba prószył śnieg. Przeczesałam włosy dłonią. Byłam zdegustowana, bo nie pamiętałam nic, sprzed przebudzenia. Pamiętam tylko, że byłam czymś załamana, że nie odczuwałam zimna, a zamiast głodu (który nieźle dawał mi się w znaki) męczyło mnie tylko pragnienie. Schowałam swoje czerwone dłonie do kieszeni spodni. W końcu dotarłam do ulicy. Stanęłam przy samej krawędzi i kucając krzyczałam do zdarcia gardła, aby ktokolwiek się zatrzymał. Kiedy już traciłam nadzieje, czarne volvo przystanęło, niemal nie najeżdżając mi na nogi. Odskoczyłam, ale zapomniałam, że niestety straciłam swoją dawną zwinność, dlatego wylądowałam w śniegu. Byłam cała przemoczona, a mężczyzna, który wysiadł z samochodu podszedł do mnie, złapał za przedramię i wyciągnął z zaspy z brutalnością. Był przystojny, ale zachowywał się, jakby mnie znał.
- Ohm, wsiadaj do auta. Mogłem się spodziewać tego, że mnie nie posłuchasz. - mruknął pod nosem i wepchnął mnie niemal do volvo.
- Przepraszam, my się znamy? - powiedziałam grzecznie, poprawiając swój sweterek, który chłopak nieco rozciągnął swoim mocnym chwytem. Chciałam wysiąść z samochodu, ale on ruszył z piskiem opon. Krzyknęłam, aby się zatrzymał, albo chociaż zwolnił, ale on kazał mi się zamknąć. Byłam wściekła, kim on jest?!
- Po cholerę tyle Ci tego dałem. Miałaś się tylko wyleczyć z wampirka, a nie wymazać sobie pamięć, po to, by później wyglądać jak.. - powiedział, kiedy zaczęłam się awanturować, żeby zwolnił, i kiedy zaczęłam go wyzywać.
- Nie kończ. - przerwałam mu. Sama widziałam w bocznym lusterku, że wyglądam koszmarnie. Byłam zmęczona całym dniem oczekiwania, aż ktoś się łaskawie zatrzyma, (musiałam trafić na szaleńca, który ubzdurał sobie, że dał mi narkotyki, abym przestała być... wampirem?) zasnęłam. W jego samochodzie, później czułam, jak zatrzymuje się, wyjmuje z auta i kładzie na kanapie jakbym była rzeczą, lub czymś lekkim jak pióro. Nie otwierałam oczu, bo z nieznanych powodów nie chciałam wracać do swojego domu, o ile rzeczywiście takowy miałam, wolałam zostać tu, z nim. Było ciepło, bezpiecznie, a kiedy otworzyłam oczy otoczyła mnie grupka nastoletnich, pachnących psami nastolatek. Do wieczora czułam się jak w niebie, i choć mój wybawiciel spoglądał na mnie z niesmakiem, inne osoby przyjęły mnie z życzliwością, lecz z pewną dozą ostrożności w stosunku do mnie. Wtedy poczułam wibrowanie w tylnej kieszeni moich spodni. Wyciągnęłam z niego telefon (hm, dziwne, że przetrwał.) i ujrzałam napis "Cole". Wpatrywałam się bezmyślnie w ekran. Jedna z dziewczyn zajrzała mi przez ramię.
- Co jest? Nie odbierzesz? - zapytała, pakując sobie do ust cukierki. Zająknęłam się.
- Nie wiem, kim on jest.. nic nie pamiętam. - burknęłam, poprawiając misterną fryzurkę.
- Odbierz, przecież to twój brat.. chłopak..
- To kto w końcu? - mruknęłam, słysząc, że sygnał słabnie.
- Twój brat z którym się spotykasz! - wcisnęła za mnie zieloną słuchawkę i przyłożyła mi komórę do ucha. Wyjąkałam nieśmiałe "halo", a głos mi się załamał.
- Gdzie ty do cholery jesteś, Laurs? Byłem u Alex, idę do wilków, jak tam jesteś, nie ręczę za siebie! - syknął, a ja szybko rzuciłam telefonem o ścianę. Niestety, chłopak spełnił swoją groźbę i chwilę później całował mnie, nie chcąc puścić mojego ciała z rąk. Rozpoznałam jego wargi, odnalazłam w nich ukojenie, ale jednocześnie się go bałam. Przed chwilą popchnął moją przyjaciółkę na ścianę, ale ona tylko na niego zawarczała i wyszła.
^Kathleen^
Wtulałam się w Iana. Siedzieliśmy na brzegu jeziora i wpatrywaliśmy się w przezroczystą taflę wody. Nie rozmawialiśmy, odkąd obudziliśmy się obok siebie na dnie wody.
- Powiesz mi tylko jedną rzecz? - zapytałam jak dziecko, z naiwnością i ufnością. Kiwnął głową i przymknął powieki.
- Naprawdę mnie kochasz, czy tylko się bawisz? - powiedziałam to wprost, nie chciałam w nic grać, nawet jeśli miałoby to mnie zniszczyć w jego oczach a także w moich własnych odczuciach do siebie. Zawsze byłam zdystansowana, a teraz to wszystko, delikatnie mówiąc, poszło się ciulać.
- To trudne pytanie. Kochać, kocham. Ale nie wiem, czy mogę z tobą być. Wiesz, boję się, że znowu mnie zostawisz.. - zmarszczyłam brwi.
- To ty mnie zostawiłeś. Nie wykręcaj się, proszę. Albo kochasz, albo nie. - powiedziałam, opierając głowę na jego ramieniu. Przez dłuższą chwilę milczał.
- Nie.
Zabolało.
Bardzo.
Wzięłam bluzę, pocałowałam go w policzek, szepnęłam "cześć" i poszłam.
- Nie powiedziałem, że nie chcę Cię znać. Nie kończ tego, to bez sensu. Nie poradzisz sobie bez mnie. - mruknął, idąc za mną. Złapał mnie za dłoń i odwrócił.
- Raniłbyś mnie będąc obok. Nie mogę Cię mieć, dlatego wolałabym o tobie zapomnieć, tak jak kiedyś, rozumiesz. - wyrwałam swoją dłoń, i z świadomością, że zachowuję się jak nafochana, obrażona dziewczynka. Zaśmiał się. To nie na miejscu. A więc zabawa mną go bawiła. Powstrzymywałam atak złości, nie chciałam, by myślał, że mi zależy. Gra się wyda, ale trzeba ją ciągnąć do końca.
- Co zrobisz beze mnie? Nie masz gdzie pójść, Kath. - uświadomił mnie. Pogrywa z mną, działa na zwłokę, myśli, że przy nim zostanę. Nie mogę się powstrzymać i podnosząc z ziemi kamień celuję w jego brzuch. Mam nadzieję, że zachowałam wilcze moce, ale choć staram się zmienić w wilka, nic. Śmieje mi się w twarz. Zmierzyłam go wzrokiem i uciekłam. Przeczuwałam, że zaraz mnie uderzy. Że coś mi zrobi, coś, czego nigdy nikt by mu nie wybaczył. Czułam jego ciężkie kroki za mną, płakałam i wołałam o pomoc. Potknęłam się po godzinie biegu i nieustającej ucieczki. Zdarłam kolano, poleciała krew, a on dopadł mnie i przytrzymał przy ziemi. Jego oddech był wyczuwalny, trzymał twarz tuż przy mojej.
- Nie płacz, kochanie. Nic Ci nie zrobię. - głaskał mnie i klęczał nad mną. Nie wierzyłam mu.

***********
Du du du duuuum! xOx
p3p
Może trochę lepszy, ale i tak do niczego. XoX Kurczę, muszę sobie w końcu zebrać siły i napisać tu coś więcej, ale na razie nie mieć ochoty, choć dużooo się w moim lajfie [w sensie że życie x2x] dzieje, nic nie napiszę, tylko DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE *.* Kocham was *.*
Starałam się, wyszło jak wyszło.

a) Czy Cole przypomni Laurze kim jest on i ona sama?
b) Co Ian zrobi Kath?

Tylko dfa, kit z tym o3o
Aha, ankieta:
*Z kim chcecie 17 rozdział?
- Laura i Cole.
- Carlos i Melissa.
- Kathleen i Ian.
- Alex i ?
Głosujcie*


;3
  • awatar Jedno uczucie ❤: aki fajnyy *.* Laura juz nie jest wampirem ? Ale jak to ? Ciekawe co sie teraz z nia stanie... :D 1.Nie mam pojecia ! :p Mozliwe ze tak : ) 2.Wykorzysta ja ? Oby nie ! Najbardziej teraz jestem ciekawa wątku Kath i Iana oraz Laury i Cole :) !
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: A no i pytania..mmm nie mam pojęcia:/ czekam na next<3
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: Boshhh<3 jakie piękne Carloss i Melissaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
^Carlos^
- Nie. To, że ja niszczę sobie życie, nie znaczy, że pozwolę Ci na to samo. Czy Cole wie, o tym co planujesz zrobić? - powiedziałem stanowczo i przekręciłem kluczyk w szufladzie wypełnioną narkotykami. Nie rozumiałem zmiany w niej. Parę tygodni temu wyglądała na szczęśliwą z Cole'm, w misternej, polakierowanej fryzurze, teraz jej włosy to posklejane strąki blond kołtunów. Spojrzała na mnie z złością i rozżaleniem.
- Nie chcę się zabić, tylko wyleczyć. Ty już nie jesteś wilkołakiem dzięki temu świństwu, a jeszcze żyjesz, i trzymasz się dobrze.. - doskoczyłem do niej i zatknąłem usta dłonią. "Zamknij się" - syknąłem. Nikt nie może tego tutaj wiedzieć. Przymknęła na dłużej oczy, na znak, że już zamilknie.
- Nie wiem, jak twój organizm zareaguje. Ale dobra, masz. Tylko nie przesadź, powinno zadziałać od razu. Nie bierz więcej niż parę gramów. - rzuciłem jej niewielką paczkę, w końcu nie była dla mnie nikim ważnym, nie zależało mi na niej, cieszyłbym się, gdyby zginęła, ale JA nie chciałem mieć jej życia na sumieniu.
- Dzięki. - rzuciła i uchylając okno wyskoczyła. Była z siebie zadowolona, a ja na siebie wściekły. Rzuciłem się na łóżko, zamknąłem oczy i momentalnie zasnąłem.
^Shelby^
Stałam bacznie obserwując cel. Moje ciało stało w bezruchu, a oczy wpatrywały się w jeden punkt. Byłam czujna. Nic nie naruszyło mojej uwagi. Czułam krew płynącą w jej żyłach, ciepłą, kojącą krew. Z tamtą nie wyszło, może byłam zbyt słaba, albo źle to zaplanowałam. Teraz czekam na odpowiedni moment. Ostrożnie uniosłam łapę, kiedy ofiara zaczęła odchodzić z ciemnego lasu. Stawiałam ciche kroki, a potem puściłam się biegiem. Odwróciła głowę i spostrzegłam w jej oczach strach. Powaliłam ją, moją starą techniką łowów. Wtopiłam kły w jej tętnicę, rozrywałam ciało, w końcu kojąc pragnienie. Nasycona odwlekłam resztę ciała w głąb lasu, aby później do niego wrócić. Ułożyłam się do snu parę kilometrów od tego miejsca. Kiedy na nie wróciłam jej nie było.
Cholera, będę miała przerąbane.

******
Beznadziejnie napisany.
Kit.
Nie chce mi się pisać, jestem wyczerpana rozdziałem.
Beznadziejnym rozdziałem.
Kit.
Kit.
Kit.
Poprawi się.
Trudno.
I tak nie czytacie.
Kit.
Pytania:
a) Czy Laura zastosuje się do poleceń Carlosa?
b) Na co Laura wzięła *coś* od Carlosa, od czego ucieknie, życia, miłości.?
c) Co u Kathleen i Iana?
d) Co zrobi Shelby z zniknięciem tajemniczej ofiary?

Dzisiaj tak w ogóle bez zdjęcia, tylko z piusenką, a cu :3
Aha, nie przeczytałeś/aś to się nie udzielaj. ^^
Bo serio "świetne" czy "super" raczej mnie nie zmotywuje. : )
Sorry, nie czytacie, to po co ja to piszę. Kit.
Tak btw może MOŻE może MOŻE wkrótce dostanę płytę Nirvany, hug ;33 <3
Pierdzielę, nie piszę XOX.
  • awatar Violetta.Horror.Story: Co ty gadasz! Genialne! Mówie serio! Jak możesz tak myśleć :3 !? Ech....Nie mam siły z tb xd :D Odp.: a)Może b)eee.... d)Będzie głośno..... Next!
  • awatar To co najlepsze: Moim zdaniem nieźlenapisałas ten rozdział, więc nie martw się. A jeśli nawet uwarzasz że twój rozdział nie jest dopracowany to go nie wstawiaj, najpierw się zastanów i nie rób nicna siłę!
  • awatar Kowalski, opcje!: Będziesz miała płytę Nirvany? Ej ja też chcę. Kolega mi dzisiaj pożyczył, przesłuchałam i zakochałam się. A ta piosenka co wklejasz to cudna. Zapraszam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
^Melissa^
Siedziałam w kuchni, popijając kawę i trzymając w dłoni telefon. Przeglądałam stronę internetową z informacjami, dokładnie artykuł o kolejnym, tajemniczym zaginięciu jakiegoś pijanego nastolatka w okolicach Roosewood. Westchnęłam z złością, podejrzewając mieszkającą w tym regionie Shelby. Gdyby nie była moją przyrodnią siostrą, pewnie stałaby już kilkakrotnie przed radą wampirów, wilkołaków i Bóg wie, co jeszcze po tym świecie chodzi. Musiałam ją kryć, miała dopiero 14 lat, była młoda i głupia. Kochałam ją, choć często była w stosunku do mnie opryskliwa i mnie ignorowała. Miałam dopiero osiemnaście lat, ale i tak musiałam ją niańczyć. Na wszelki wypadek mieszkała gdzie indziej, ale powiedziała mi sama prosto w oczy, że ta świeża to jej sprawka. Jak jej było.. Ashia, Agnes? Nieważne, zresztą miałam teraz większe problemy na głowie. Shelby - owa biała wilczyca z niebezpiecznym błyskiem w oku i potężnymi łapami - była nieobliczalna, nie można było jej powstrzymać, ani też skrzywdzić. Zacierałam za nią ślady i poszlaki, wilki z sfory odwlekałam od tego tematu, wampiry miałam z głowy, pogrążone w smutku i depresji po śmierci przywódcy nie zwracały uwagi na "ubytki" w ludności stanu Pensylwania. Z zamyślenia wyrwały mnie otwierające się kuchenne drzwi.
- Oh, Carlos. W końcu podniosłeś tyłek z łóżka. A tak swoją drogą, radzę Ci wziąć prysznic, bo jedzie od ciebie narkotykami i piwem na kilometr, serio. - udałam, że wstrzymuję oddech, choć mój delikatny węch naprawdę wyczuwał nieprzyjemny zapach używek i tym samym drażnił mój układ oddechowy. On uśmiechnął się i otworzył lodówkę. Usiadł naprzeciwko mnie, z kartonem mleka, miseczką i płatkami zbożowymi w dłoni.
- Te są moje. - warknęłam i wyrwałam mu swoje ohydne, ale chociaż nie tak tuczące płatki. Schowałam je głębiej do szafki, a ja jemu rzuciłam opakowanie z kukurydzianymi. Wzruszył ramionami.
- Byłem ostatnio u Laury, wiesz, całkiem nieźle się trzyma. - ni stąd ni zowąd rozpoczął przyjacielską rozmowę. Nie spodziewałam się tego, zwykle nie rozmawialiśmy, choć byłam jego lewą ręką w razie, gdyby prawej zabrakło. Poza tym, od śmierci tego Victora, jego światem były narkotyki (podejrzewam, że dzięki nim pozwalał sobie łudzić się, że wampirek wciąż żyje) alkohol i panienki na jedną noc.
- Hmm, Laura? To ta co sypia z braciszkiem? - mruknęłam z ironią. Nie ukrywałam, że lubiłam rozmawiać z Carlosem, może nie nawiązywaliśmy rozmów często, ale on jedyny przyzwyczaił się do mojej niezwykle sarkastycznej, denerwującej natury i do tego, że nigdy nie wyjawię mu tego, co chcę zachować dla siebie, choćby nie wiem co. Odczuwał, że na niego nie lecę, chyba dlatego mogliśmy swobodnie wymieniać zdanie na różne tematy tego porąbanego świata. Spojrzał na mnie z powstrzymywanym uśmiechem.
- Nie bądź wredna, Mel. - zaśmiał się. - Nie mam dzisiaj nic konkretnego do roboty, chodźmy do kawiarni.
Odwzajemniłam uśmiech i przystałam na propozycję, w końcu nie oświadczył mi się, zaprosił na kawę. Nawet jeżeli miałby na myśli coś innego, ja nie miałam najmniejszej ochoty na spotykanie się z nim. Był fajnym facetem, co nie mogło zmienić faktu, że kręcili mnie nieco inni. Nie szukam tego jedynego, jak mu się zachce, to przyjdzie, jak nie, zostanę starą panną z kotami, przynajmniej będę miała święty spokój, nie będę użerać się z bachorami, nie będę miała też zbytecznych problemów z nim związanych; w końcu chłopak to też obowiązek, większy nawet, niż stadko znerwicowanych, liniejących kotów.
^Laura^
Nie miałam ochoty dłużej kręcić się nad jego grobem. Zaczynało brakować mi sił na dłuższą walkę, postanowiłam po prostu odpuścić, iść dalej. W końcu nie był mój, nie był idealnym facetem, wnerwiał mnie jak nie mało kto, i można powiedzieć, że nie znaczył dla mnie praktycznie nic. Żadnych uczuć, oprócz miłości, nienawiści, rozgoryczenia, uwielbienia, zdenerwowania, depresji, gdy widzisz go spoglądającego na inną. Albo na innego.
Zaczęło mi brakować dawnej mnie. Postanowiłam ruszyć na miasto, ale miałam jeszcze jedną ważną sprawę. O osiemnastej wieczorem stanęłam przed siedzibą sfory. Byłam zdenerwowana, przestępowałam z nogi na nogę i przygryzałam wargę, kiedy w końcu otworzył mi w własnej osobie.
- Co tu robisz? - zapytał oszołomiony.
- Taa, ciebie też miło widzieć. Mogę wejść? Mam do ciebie sprawę. - zawahał się. - Nie chodzi o niego. - ucięłam krótko, więc mnie wpuścił. Polecił rozmowę w jego pokoju. Kiwnęłam głową. Usiadłam na fotelu i wpatrywałam mu się bezpośrednio w twarz.
- Tak więc.. w czym Ci mogę pomóc? - mruknął, nie będąc pewien, czego ma się spodziewać, i czego mówić.
- Powiem jedno, Carlos. Szukam lekarstwa.

**********
Dużo się u mnie ostatnio dzieje, ale nie mam już siły się rozpisywać, ostatnio zmęczona jestem i z głową w chmurach chodzę. A dzisiaj próbne + rekolekcje. Jutro z angielskiego.
Pani mnie pochwaliła za opowiadanie na próbnym, to na tym próbnym mi nie wyszło.
Zebrałam się na czternasty rozdział, pomysł cały czas miałam w miarę OK, gorzej było z jakimś kreatywniejszym napisaniem tego, wiecie, żeby jakieś nie było w ten deseń; "poszłam, wróciłam, postanowiłam" ale i tak tak było, na dodatek zero akcji, same przemyślenia.
A kit z tym.

Pytania i lecę robić pracę na plastykę.


a) Na co Laura szuka lekarstwa?
b) Do czego jeszcze posunie się Shelby?
c) Jak zareaguje Carlos, jak dowie się, że jego przyjaciółka od początku wiedziała, kim jest morderca.. a raczej morderczyni, przez którą zginął Victor?


C x3
Pa. 3; zabijciemnieniechcęplastyki.
  • awatar Jedno uczucie ❤: Kolejny wspaniały rozdział ! Jak ty to robisz ? Świetnie wszystko opisujesz i ... powinnaś zostać pisarka. Serio ! Oj ta Laura, co ona tym razem nabroiła ? :D Mam nadzieje ze wszystko z nią dobrze. Shelby może zrobić wszystko ! Jak Carlos dowie sie ze Laura wie kto zabił Vic'a to zrobi wszystko aby wydobyć z niej ta informacje i policzy sie z morderczynią ? :D haha nie wiem ! :D *Za nic nie przepraszaj* !! Jesteś wspaniała, taka jaka jesteś ♥ Trzymaj sie i do następnego rozdziału <3 !
  • awatar Kowalski, opcje!: Juhu! Widzę, że wena wróciła. A co masz robić na tę plastykę?
  • awatar ♥Moje♥życie♥: Kochana super rozdział! Wena jak widzę wróciła. Na prawdę cudnie Ci poszło ♥ a) Nie mam pojęcia :D b) Może zrobić wszystko... c) Na pewno będzie wściekły, będzie jej wypominał to wiele razy, nie wiem czy jej to wybaczy, będzie mu trudno... Dasz radę misia :D Pracuj nad tym ♥ Nie masz za co przepraszać! Masz wielki talent co do opowiadań :* Świetnie Ci wychodzą czuję, że zagoszczę tu na bardzo długo ♥ Mówię Ci to :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Hej.. po prostu mam najgorsze co dla autorki; BRAK WENY.
Może powróci, wtedy napiszę.
Nie chcecie chyba wymuszonego..;/
No to cześć <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
^Laura^
Zapukałam nieśmiało do drzwi mojego dawnego domu. Odpowiedziała mi cisza, dlatego nie ustępowałam i dzwoniłam do drzwi. Spodziewałam się, że otworzy mi Kathleen, ale zamiast tego w drzwiach zobaczyłam Alex. Hmm. Dawno jej nie widziałam. Ona chyba też się zdziwiła na mój widok.
- Uhmm.. Laura, wejdź. - zaprosiła mnie do środka, a kiedy z uśmiechem weszłam zamknęła za mną drzwi. Zsunęłam z stóp stare, wytarte buty i zrzuciłam z siebie kurtkę. Odłożyłam rzeczy w holu i podążyłam za Al. Usiadła na fotelu, mi poleciła to samo. Kiwnęłam głową i spełniłam jej prośbę. Posiedziałyśmy chwilę w ciszy, co mi bardzo odpowiadało. Ukradkiem rozglądałam się po domu. Pełno kurzu, może i był porządek, ale wydawało się, jakby tu nikt nie mieszkał. Całe życie i charakter tego miejsca odeszło wraz z Victorem. Nie było tu już roślin, bo pewnie zwiędły. Białe ściany były brudnoszare. A Alex? Jej dotychczasowe czarne włosy do ramion, sięgały jej teraz do talii. Oczy, które lubiłam za pogodność, przygasły. Była bardzo chuda, może nawet za chuda. Ona też mnie mierzyła wzrokiem. Pewnie myślała o mnie tak samo, jak ja myślę teraz o niej. Sama wyglądam przecież nie lepiej.
- Napijesz się czegoś? - przerwała milczenie i wstała.
- Nie, dziękuję. Ale w sumie mogłabyś nalać mi wody? - odparłam, siląc się na pogodny ton głosu. Kiwnęła głową, mruknęła "nie ma sprawy" i podała mi szklankę zimnej, gazowanej wody. Wypiłam ją duszkiem, ale tak naprawdę miałam ochotę na krew. Dawno nie polowałam i cholernie natężało się moje pragnienie.
- Ehmm.. może przejdę do rzeczy. Zaprowadzisz mnie do grobu Victora? - zapytałam wprost śmiałym tonem. Jej ciało przeszedł dreszcz, a nawet mój głos się lekko załamał przy wypowiadaniu jego imienia. Po chwili już się ubierałyśmy, przedzierałyśmy przez gęstwinę lasów i śniegu, aż w końcu dotarliśmy na pustą polanę otoczoną tylko drzewami. Tam był pochowany. Uklękłam przed jego grobem. Z moich oczu o dziwo nie popłynęła żadna łza.
- Zostawię Cię. Wiesz, gdzie mnie szukać. - powiedziała Alex i całując mnie w policzek zniknęła w ciemnej poświacie lasu. Ja pozostawałam w bezruchu. Nie wiem, ile tam siedziałam, straciłam zupełnie poczucie czasu. Przesuwałam wzrokiem po grawerowanych literach. "Victor Bethoveen". W pewien sposób mnie raniły. To tylko litery, ale tworzące tak piękne imię. Uśmiechnęłam się szeroko. Ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Zaraz, byłam tam sama. Wrzasnęłam i odwróciłam się. Vic otoczony białą poświatą. Zaniemówiłam. Wyciągnęłam ku niemu dłoń, by móc go dotknąć choć opuszkiem palca. Jednak rozmył się aby pojawić za chwilę w innym miejscu. Wiedziałam, że jest tylko złudzeniem, że go nie ma ale i tak byłam szczęśliwa. Nakarmiona kłamliwym poczuciem, że go widzę, że do mnie mówi.. mogłam taka być.
- Nie mogę Cię wskrzesić do życia.. dlatego już straciłam na to nadzieję. Ale pragnę tylko jednego: bym mogła Cię pożegnać tak jak trzeba, tak, jak powinnam. Byś odszedł z śladem mojej szminki na policzku. Żebyś szepnął mi do ucha "kocham Cię" i przejechał koniuszkiem palca po policzku. Żebyś trzymał mą rękę, gdy odpływasz, gdy zamykasz oczy, gdy mnie opuszczasz. Wiesz, nasz związek nie był, nie jest i prawdopodobnie nigdy by nie był idealny. Ciągle byśmy się kłócili, sprzeczali, odkrywali sekrety, które miały pozostać ukryte. Dowiadywalibyśmy się rzeczy, których wcale nie chcielibyśmy słyszeć. Ale i tak byłaby to idealna historia miłosna, bo zawsze byśmy sobie wybaczali. Nie ważne, czy odbyłoby się tysiące kłótni, ważne, by miało miejsce tysiące pogodzeń. Jak myślałam o tobie to czułam takie szczęście. Wiem, że prawdopodobnie byłam dla ciebie zwykłą zabawką. A może on był dla ciebie zabawką. Nie wiem. I się już tego nie dowiem. Ale nigdy tak naprawdę nie miałam Ci za złe. Jestem za naiwna, powinnam być twarda, powiedzieć sobie "on nie żyje", zacisnąć pięść i uparcie iść dalej przez życie. Hmm. Mówię sama do siebie, bo jesteś tylko tym, co chcę widzieć. A tak naprawdę leżysz w tym cholernym grobie, a twoje oczy już nigdy na mnie nie spojrzą. Stara miłość nie rdzewieje, tak to było? Taak. I tu racja. Mimo, że bardzo mnie zraniłeś, mimo, że zostawiłeś w moim sercu pustkę i nicość, mimo, że byłam dla ciebie nikim, wiedz, proszę, że zawsze Cię będę kochać. Nikogo nie obdaruję tym samym uczuciem. Rozumiesz? Nikogo. NIKOGO. Nie potrafiłabym. Mogę innego całować, szeptać czułe słówka, ale nie będę kochać. Te.. te róże które kupiłam z Alex to mała rzecz, ale właśnie takie drobne gesty przyprawiają nas o dreszcze i nieprzespane noce z powodu miłości. Żegnaj - to powinnam była powiedzieć. Ale to najgorsze słowo, które byś od mnie usłyszał. Spotkamy się, ja w to wierzę. Może nie na tym świecie, może nie zza tego życia. Ale nie ty przyjdziesz do mnie, tylko ja na ciebie. Czekaj na mnie, proszę. Ja będę czekać na ciebie, zawsze. Kocham Cię, Victorze.

^Ian^
Otworzyła powieki i podniosła się na łokciach do pozycji siedzącej. Jej wzrok napotkał moje spojrzenie. Dreszcz zimna przeszył jej delikatne ciało. Wyglądała tak, jakbym jednym moim dotykiem mógłbym ją rozkruszyć na tysiące małych kawałeczków. Rozczuliła mnie milczeniem, wrogim spojrzeniem i nieprzyjaznym nastawieniem. Wstałem i wyciągnąłem ku niej dłoń. Ku mojemu zaskoczeniu wplotła w nią swoją. Pociągnąłem ją do jeziora. Krzyknęła, ale przytuliłem ją i uspokoiłem.
- Puść mnie..- gdybym nie zatknął jej ust pewnie wyzwałaby mnie od skurwieli, zboczeńców i kretynów. Rozbawiło mnie to, ale nie była pora na zakochiwanie się w tej.. Złapałem ją za ramię i zanurkowaliśmy. Zaczęła się miotać, piszczeć, kopać mnie i się wyrywać. Kiedy w końcu zrozumie, że podzieliła mój los? Puściłem ją i wypłynęła na powierzchnię.
- Kath, kiedy załapiesz, że jesteś wodniczką? - mruknąłem zdegustowany, bo dziewczyna w przerażeniu próbowała się wydostać z niewielkiego zbiornika wodnego. Zatrzymała się, ale nie odwróciła głowy. Spoglądała na mnie kątem swojego bystrego zielonego oka.
- Wodnik. Kochanie, mogłabyś czasem zagłębić się w dzieje tego porąbanego świata, wiesz? - zaśmiałem się, ale ona posłała mi wściekłe spojrzenie żądające wyjaśnień i nie znającego sprzeciwu. - Hmm.. monstrum władające wodą. Jeziorami, stawami i rzekami, morzami już nie koniecznie. Transformację przechodzą głównie osoby w wieku nastoletnim, które za życia widziały chociaż trzy razy śmierć i nie wykazały się dobrą duszą. Słowem, ja, ty. Ja prawie pozbawiłem życia mnóstwo niewinnych nastolatek, ty.. oh, jakbym miał wymieniać wszystkie te twoje podstępki, to chyba do Nowego Roku bym nie skończył. - roześmiałem się, u niej wywołałem delikatny uśmiech.
- Widzę, że wykułeś się definicji na pamięć. Tylko nie widzę powodów, by ci ufać. Jestem wredna, złośliwa i niezwykle wkurzająca, ale nie naiwna, Ian. - powiedziała zadziornie, tym razem już prosto w oczy. Skrzyżowała ręce i spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Hmm.. czy jeżeli podam Ci jeden, sensowny argument, uwierzysz? - zapytałem unosząc brew.
- Może. - odparła twardo, ale z rozbawieniem w głosie.
- Stoisz po szyję w wodzie, ale pomimo to nie krzyczysz, nie piszczysz, nie wrzeszczysz ani nie wyzywasz mnie od skurwieli. Aha, nadal żyjesz, po sześciu minutach spędzonych pod wodą bez powietrza. - przybrałem jej zasady gry. Udawałem obojętność, lecz z pewną dozą zainteresowania jej osobą.
- To już dwa argumenty. A tak poza tym, jak to robisz? - zmieniła ton, a także temat. Uwierzyła mi, przecież doskonale wiedziała o istnieniu wodników. Dałem się wciągnąć. Cholera, ale jest dobra.
- Uświadom mnie, skarbie, co jak robię.
- Jak robisz to, że pomimo, że mnie zabiłeś, że z mną zerwałeś, że mną manipulujesz, to ja i tak coś do ciebie czuję. I nie mam na myśli przyjacielskiej relacji. - Nieźle pogrywa. Zbliżyła się do mnie, a ja ją do siebie przyciągnąłem. Wpiłem się w jej usta, a ona się nie opierała, ale też nie odpowiedziała tym samym. Odsunąłem się o milimetr i spojrzałem pytająco. O co Ci do cholery chodzi.
Teraz to ona mnie pocałowała, a ja nie umiałem czekać aż skończy. Położyłem dłonie na jej biodrach, a ona zaplotła dłonie za moją szyją. Po chwili oboje byliśmy pod wodą i patrzyliśmy sobie w oczy. Moja mała, kochana, uwodzicielska, urocza, piękna skurwielka.

******
Boże, co się z mną dzieje. ;-;
Cały czas tylko jakieś miłostki x3 Przetrwajcie x.x
CHCIAŁAM, uwierzcie, CHCIAŁAM dodać rozdział wcześnie, miałam wenę, chęci i natchnienie, ale czego brakło? CZASU. ;-;
Było mniej więcej tak, że rano ubieraliśmy małą choinkę, i trochę czasu poszło.. Ah, wstałam o 9:20, a to do mnie niepodobne. [huh, siedziałam do drugiej w nocy xd]
Potem robiłam z mamą ciasteczka i oponki *.*
A potem? Przyjechała ciotka z najgorszym kuzynem i najgorszą kuzynką EVER.
Myślałam, że nie wyrobię i się potnę gąbką. [to moja próba bycia zabawną. .^.]
Sorry, nie będę się rozpisywać, bo rozdział już i tak późno.. x.x
Ah, ten monolog Laury XD :'D
KC <3
Jedno Uczucie ♥ i reszta, kochani, wspieracie mnie tak mocno, że nie wiem co powiedzieć! Jak czytam wasze komentarze.. dobra, znowu walnę monolog pokroju Laury, więc lepiej wam oszczędzę, daję pytanka i mykam. ; )


a) Czy Ian wybaczy Kath, a czy Kath wybaczy Ianowi?
b) Czy Laura pogodzi się z śmiercią Vic'a?
c) Kto pojawi się w rozdziale 14?
d) Co wam się podobało, co nie, co byście zmienili? -szczerze proszę.-

Inspiracją były miliony piosenek, ale postawiłam na "Lucy" w wykonaniu Skillet. [♥] Tak nawiasem mówiąc, stąd mam ten pomysł z różami. x3 ^.^
  • awatar Lalkova <3: Genialny rozdział! Jest naprawdę super! Nie potrafię się doczekać kolejnego rozdziału Pozdrawiam cieplutko i czekam na następny rozdział ♥
  • awatar zαgυвισηα ω śωιє¢ιє мαяzєń: długieeee ale bardzo ciekawe! :D i piosenka fajna :D
  • awatar Violetta.Horror.Story: Jeju ale długie :o No spółczuje kuzynów ale chyba nie było aż tak źle? Nie będe się tak bardzo rospisywać więc daje odp. :P a) Czy Ian wybaczy Kath, a czy Kath wybaczy Ianowi?-mOŻE.. b) Czy Laura pogodzi się z śmiercią Vic'a? -No nie wiem.. c) Kto pojawi się w rozdziale 14? d) Co wam się podobało, co nie, co byście zmienili? -szczerze proszę.- Mi się wszystko podobało :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tak, tak.. zostałam nominowana i uznaję to za swego rodzaju zaszczyt, bardzo Ci dziękuję.<3 Mój 20 wpis nie zawiera opka ale odpowiedzi na zadawane pytanka <3 Nie będę się rozpisywać, ale jeszcze jedno.. mam 1 200 odwiedzin! A sądziłam, że dobijecie do tej liczby dopiero za dwa tyg. <3 *.* Kocham was <3


Do rzeczy..:

1. Jak masz na imię milordzie? XD
- Olga. : )
2. Masz już choineczkę w domciu? Jak tak to sztuczną czy żywą?
- Mam. Sztuczną niestety : (
3. Masz jakieś lalki? (doll, MH, EAH, pullip) Jak tak to ile mniej
więcej?
- Niestety, lalek nie posiadam. : )
4. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
- Hmm.. angielski i w-f.
5. Robisz jakieś dekoracje świąteczne?
- Tak. ^^
6. Jaki sklep chciałabyś odwiedzić? (chodzi mi o takie sławne np. w innych krajach)?
- Chyba dużo takich mam.. słyszałam gdzieś o sklepie poświęconym Nirvanie, chyba tam. ; )
7. O jakiej lalce marzysz?
- Prawdę mówiąc lalkarstwem się nie zajmuję, ale bardzo spodobała mi się kolekcja lalek Monster High. Sama bym jednak na nią kasy nie wydała, ale ucieszyłabym się dostając ją np. pod choinkę. : )
8. Co byś chciał pod choinkę?
- Sims 3/4. Płytę jakiegoś zespołu rockowego. Książki. Ubrania. To tyle. ; )
9. Jaki masz telefon?
- Samsung Galaxy.
10. Jaki masz lub będziesz mieć kolor na choince? Jeżeli masz parę w domu podaj tą największą i najważniejszą
- Nie ogarnęłam, ale jak już coś to ja zawsze ubieram na czerwono, złoto.
11. Masz jakiegoś zwierzaka?
- Kota. Właściwie należy do mojej siostry. : )
12. Jak tak to jakiego?
- Wyżej już wymieniłam. ^^
13. Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Czarny, szary i granatowy. Lubię też czerwony i niebieski.
14. Lubisz zimę?
- To moja ulubiona pora roku. : )
15. Jak wyobrażasz sobie wymarzone święta (wigilię) ?
- Hmm.. ja, mama i siostry w jakimś domku, wokół choinki śpiewając kolędy i wręczając sobie prezenty. : )
16. Kim chciałbyś być w przyszłości?
- Pisarką. Choć z talentem trzeba się urodzić, a ja nie jestem jedną z tych osób, więc wiem, że raczej się nie spełnię w tym zawodzie. ; )
17. Piszesz może jakieś opowiadanie?
- Tak, o tym jest ten blog. Vampires Love. ;3
18. Masz drugie imię? Jak tak to jakie?
- Niestety nie. : )
19. Lubisz placki? XD
- Heh, jakie? ;3
20. To powyżej to głupie pytanie. No jasne, że lubisz XD
- Nołp c: xd
21. Podoba ci się mój blog? Coś byś w nim zmienił? Link: http://crazymonster.pinger.pl/
- Jasne. Nie zmieniałabym nic, jesteś systematyczną osobą, wygląd jest ładny, przejrzysty i przyjemny dla oka, komentujesz szczerze, nie spamujesz, urządzasz konkursy i zgadywanki, piszesz na temat. : ) Pozazdrościć. ^^
22. EAH vs MH
- Monster High. : )
23. Budyń vs kisiel
- Kisiel..
24. wiosna vs jesień
- Jesień : )
25. szkoła vs nie szkoła XD
- Hah, nie szkoła ale z przyjaciółmi! xd
26. Historia vs przyroda (biologia, geografia, chemia, fizyka)
- Historia.. ; ) Chemio zgiń : D
27. Matma vs Polski
- Jz. Polski <3
28. Już nie możesz doczekać się świąt?
- Jasne!
29. Już kończymy Chcesz koniec?
- Nain 3:
30. Nie namówisz mnie XD Papatki
- D:

Nominuję do tych samych pytań:
- Kowalski, opcje!
- To co najlepsze.
- Leonetta~ NA Zawsze w Naszych Sercach.
- Gwiazdy Disney'a
- Teenage Love - opki by Straw.
- Violetta.Horror.Story


Dziękuję jeszcze raz za 1 200 odwiedzin i za nominację. Kocham : *
Już mi lepiej, jestem nafaszerowana apapem i cholinexem, ale byłam z pięć godzin u Malwiny z Kingą i było zarąbiście. Właściwie wróciłam z pół godziny temu.?
Dużoo się działo, ale powiem tylko, że was kocham, dziewczyny. : )
  • awatar Kowalski, opcje!: Obrazek mówi prawdę, a ja zabieram się za odpowiadanie na pytania.
  • awatar Ariana Grande♛: w końcu spotkałam jakąś osobę na pingerze, która lubi Nirvanę!!! gratki nominacji!
  • awatar Jedno uczucie ❤: Graty nominacji i licznika ! :D Świetne odpowiedzi. Piszesz świetne opowiadania i masz do tego talent, wiec pisarka na pewno możesz zostać ! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
^Cole^
- Mogę wejść? - powtórzył drugi raz, a ja tylko gapiłem się na niego. Nie miałem ochoty zapraszać go do swojego domu, czułem, że skoro tu przyszedł, nie ma nic dobrego do powiedzenia. Niechętnie wpuściłem go do środka, wiedząc, że Laura dostanie gorączki jak zobaczy pełno śniegu na dywanie, ale nie to teraz się liczyło. Bez wyraźnego zaproszenia rozsiadł się na kanapie. Blondynka niemalże skoczyła mu do gardła, ale się uspokoiła.
- Zrobię herbaty. - mruknęła i w pośpiechu opuściła salonik. Spojrzałem pośpieszająco na Carlosa.
Rozmowa trwała piętnaście minut, kiedy wypowiedział wolno i boleśnie słowa "Victor nie żyje". Usłyszałem trzask w kuchni, a gdy tam pobiegłem spostrzegłem rozbitą porcelanę z filiżanki.
- Nic się nie stało. Wracaj do Carlosa. Upadła mi filiżanka, to tyle.. - zaczęła szybko mówić, nim ja otworzyłem usta. Słyszała.. Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w czubek głowy. Pocieszyłem ją, ale ona wyrywała się z uścisku, zapewniając, że to nic, że kubek wyślizgnął jej się z dłoni, tyle. Wyczuwałem kłamstwo, ale pomimo to dałem jej spokój.
- To ja już będę się zbierał. Chciałem wam tylko powiedzieć.. Lauro, należy Ci się szczerość. Nie będę przeszkadzał. - wyszedł pośpiesznie, nie domykając drzwi. Później widziałem tylko czarnego wilka nieubłaganie zmierzającego do domu, przedzierającego się przez śnieg i gęstwinę lasu. Odetchnąłem z ulgą, kiedy zniknął mi z oczu.
Trochę później.
- Wiesz, wstrząsnęła mną wiadomość o śmierci Victora. To było jak cios w serce, bo.. nie było mnie przy tym, jak po raz ostatni zamknął swe oczy. Nie trzymał wtedy mojej ręki, jego ostatnie spojrzenie nie zawiesiło się na mnie, to nie ja usłyszałam od niego ostatnie "żegnaj, zawsze Cię kochałem." To on mu towarzyszył. Vic nie powinien dla mnie już nic znaczyć, ale wiesz, trochę ciężko jest słyszeć, że ktoś, na kim Ci tak zależało, nagle odchodzi, a ciebie przy tym nie ma, bo ten cholerny dupek, który zawładnął twoim sercem spał jednocześnie z tobą, i z jakimś wilkiem. Czasami mi go trochę żal, opuściłam go bez słowa, ale czy on kiedykolwiek myślał o mnie? Teraz pewnie jego ciało leży gdzieś zamurowane, nieruchome, sztywne. Ale nadal jest piekielnie seksowny, i pewnie jeżeli by miał szansę na przeżycie, wróciłabym do niego, zdawając sobie sprawę, jak naiwna bym była. W końcu spędziłam z nim szczęśliwe dwa tygodnie, ale wolałabym być w takim dwutygodniowym związku z nim, niż dwudziestoletnim z jakimkolwiek innym facetem. - wypowiedziała to wszystko mi prosto w twarz, z cierpieniem oczach i głosie. Uśmiechnęła się słabo. Jej falowane blond włosy przy każdym poruszeniem głową unosiły się i opadały spowrotem na plecy, niebieskie oczy błyszczały niczym rubiny, a jej usta wypowiadały tak raniące mnie słowa, że najchętniej bym popełnił wtedy samobójstwo. Dlaczego mi to mówi? Dlaczego teraz, w tym momencie? Nie zadałem żadnego z tych pytań, bo nie zdążyłem. Ona po prostu wybiegła z domku a ja, choć chciałem za nią pobiec, zostałem na miejscu i ukryłem twarz w dłoniach. Co za piekielne uczucie. Ona nadal go kocha. A ja kocham ją. Czy jeżelibym zakochał się w innej, i powiedział jej to tym samym tonem co ona mi, czułaby w sercu taką pustkę i nicość? Czy może już nic dla niej nie znaczę, i nigdy nie znaczyłem? Położyłem się wcześniej. Kiedy zamykałem oczy, miałem przed sobą widok umierającego Victora i klęczącą nad nim Laurę. Zadawało mi to ból. Nie chciałem tego tak zostawić, nie odpuszczałem. Ale już brakowało mi sił. Poszedłem do piwnicy, wziąłem gruby sznur, udałem się na miejsce jeziora, przewiesiłem linę przez szyję. Zacisnąłem pętlę najmocniej jak się dało. Nikt mnie nie widział, i nie mógł powstrzymać. Ale stchórzyłem. Przegryzłem sznur i uciekłem. Cholera, czy nawet bałem się skoku? Byłaby to chwila, krótka chwila cierpienia, dużo lepsza od całych dwudziestu lat męki na tym świecie. Ale nie umiałem. Po prostu.

*********
Sorry, jestem chora, i myślę, że to jeden z najgorszych rozdziałów, jakie napisałam.. mam gorączkę, boli mnie gardło, nie mogę mówić. A miałam się spotkać z M. ;-;
Trudno, kiedyś się nadrobi ten dwunasty rozdział jakimś fajniejszym, a póki co szykuję się do świątecznego.
Miłego weekendu!
  • awatar Jedno uczucie ❤: Najgorszy ? Mi sie bardzo podobał ! Genialny ! :D Uwielbiam rozdziały z Laura <3 Jak on mogła tak potraktować Cole ! Ale ciesze sie ze jednak ten nie popełnił samobójstwa <3 No kochana, życzę szybkiego powrotu do zdrowia, w końcu za niedługo święta ! I czekam na następny rozdział <3 <3
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Bardzo dziękuję wam wszystkim, to naprawdę mnie mobilizuje do dalszych rozdziałów. Następnego spodziewajcie się jutro. KC, wszystkie szczere komentarze, ah, no dziękuję i tyle. : ) KC <3
  • awatar Kowalski, opcje!: Boziu, to już dwunasty? A ja nie czytałam jedenastego. Trzeba się zmobilizować i to nadrobić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
^Ian^
Poranek był wietrzny, ale za to bardzo urokliwy. Siedziałem w śniegu nad jeziorem i obserwowałem nieruchome ciało Kathleen. Niezła z niej dziewczyna. Podjąłem próbę przypomnienia sobie, dlaczego z nią zerwałem. Wspomnienia zawsze sprawiały mi pewnego rodzaju ból, fizyczny, psychiczny zresztą też. Musiałem przebijać się przez taflę tego okresu czasu, kiedy leżałem martwy na dnie jeziora. Często wykańczały mnie psychicznie obrazy z mojego szczęśliwego życia, którego nigdy nie dane będzie mi odzyskać. Przejechałem sobie ręką po włosach i odetchnąłem głęboko. Skupiłem się. Najłatwiej byłoby pomyśleć, że mi się znudziła, ale z takimi jak ona się nie nudziłeś. Poznałem inną? Nie. Będąc z nią nie mogłem nawet myśleć o innej. Nagle uderzył mnie obraz Kath w objęciach dwudziestoparoletniego mężczyzny. Nie chciałem być oszukiwany, a co jeśli to ona zerwałaby z mną? Zaszkodziłoby to mojej reputacji. Od razu umówiłem się na spotkanie z nią. Miejsce nie było przypadkiem. Chciałem ją zabić, zniszczyć, zadać setki ciosów nożem. Wiedziała, do jakiego stanu doprowadziłem tamte dziewczyny za pieniądze, dlatego kiedy tylko uniosłem dłoń, ona z ogromną siłą wepchnęła mnie do jeziora, a kiedy błagałem o pomoc, uciekła z łzami w oczach.
Złapałem się za głowę. Poczułem palący ból. I żal. Żal, że ją zabiłem, że pozbawiłem ją szans na normalne życie na zawsze. Bała się mnie, co tu dużo mówić. Zabijałem, torturowałem, mordowałem za pieniądze. To była łatwa i szybka praca od ręki, a ja potrzebowałem pieniędzy. Moja młodsza siostra miała raka, a operacje nie są tanie. Rodzice pozbyli się nas, ja wychowywałem się w domu dziecka, a kiedy tylko przekroczyłbym granicę wiekową między siedemnastką i niżej, a osiemnastką wydobyłbym ją z tego samego miejsca. Szkoda tylko, że nie zdążyłem. Pogładziłem Kath po policzku, a potem wsunąłem w jej sztywną dłoń swoją. Chciałem, by już się obudziła. Pragnąłem ją przeprosić, zapewnić, że nadal wiele dla mnie znaczy, uświadomić, że ją zabiłem, tak jak te dwadzieścia dziewięć dziewczyn za mego życia.
Trzy godziny później.
Poruszyła delikatnie rzęsami. Koniuszek jej palca drgnął niezauważalnie, a jej sklejone usta podjęły próbę zaczerpnięcia powietrza. Zacisnęła paznokcie na mojej dłoni. Patrzyłem jak się budzi, spostrzegłem, że jej skóra jest teraz sina, niemalże szara. Nagle wszystkie moje wyrzuty sumienia zniknęły. Uświadomiłem sobie, jaką Kathleen była suką za życia. Spotykała się z mną, rządziła słabszymi od siebie dziewczynami i myślała, że może wszystko. Czy właśnie dlatego ją kochałem? Bo była taką samą osobą, jak ja wtedy? Czy może zwracałem uwagę na jej przepiękną twarz, zgrabną sylwetkę i olśniewające oczy? A może była kłamczuchą, jakich mało, a ja ją kochałem za to, jaka była, niezależnie od jej skurwielatości? Oh, chyba to boli najbardziej. Uczucie, że odrzuciłeś miłą, słodką i oddaną Ci na wieczność dziewczynę, żeby zacząć się spotykać z taką skurwielką. Hmm.. jak to było? Co Cię nie zabije, to Cię rozpierdoli psychicznie. A ja już jestem w połowie martwy a moja psychika właśnie się rozpierdoliła przez jedną dziewczynę.
^Laura^
Siedziałam skulona w fotelu przy kominku trzymając w ręku kubek gorącej herbaty. Otulona kocem wpatrywałam się w okno. Sypał śnieg, lasy były nim obrzucone, gdzie tylko nie spojrzeć. Mały, czteropokojowy domek w środku lasu z daleka od Victora, Kathleen, Carlosa.. to zdawało być się spełnieniem snów. Cole był na łowach, od paru już godzin, ale polował na naszą dwójkę. Kiedy tylko usłyszałam pociągnięcie za klamkę, pobiegłam do korytarza i rzuciłam się na szyję mojego brata. Chciał wejść głębiej, żeby mnie pocałować, ale ja od razu go odepchnęłam i spojrzałam krytycznym wzrokiem na ośnieżone, ubłocone buty. Domek był niewielki, ale szykowaliśmy się na Boże Narodzenie. Wisiały ozdoby, był porządek, dom był ciepły, urządzony na bordowo, czerwono, pomarańczowo i zielono. Przytulny, słowem. Roześmiał się ciepło i zatrzasnął drzwi, przekręcił kluczyk i ściągnął z siebie obuwie, a także kurtkę, czapkę i rękawice.
- Daj. - sięgnęłam po nie, wytrzepałam nad umywalką i powiesiłam na grzejnikach, aby wyschły. Kiedy je wieszałam, poczułam jego ręce na swoich biodrach. Całował mnie za uchem, po szyi i po policzku. Odwróciłam się tak, aby patrzeć mu w oczy. Zbliżał się do mnie, przez chwilę pozwalałam mu się całować, ale zaraz zza siebie wyciągnęłam jego mokre rękawice i uderzyłam nimi mu w głowę, a potem wyrwałam się z objęć i pobiegłam do salonu z śmiechem na ustach. Widziałam jego zdezorientowanie a później uśmiech. Złapał mnie i powalił na kanapę. Namiętnie się całowaliśmy. Kiedy oderwałam się od jego pełnych, pięknych ust postanowiliśmy coś obejrzeć. Jak zwykle jednak coś nam musiało przerwać w takiej chwili, przecież byłoby za idealnie i za słodko. Pukanie do drzwi rozległo się po całym domu. Zirytowany i zdegustowany Cole burknął tylko "pójdę otworzyć". Nastała cisza po otworzeniu drzwi.
- Mogę wejść?

*******
Cześć ^^
Coraz mniej mam ochotę pisać to odgwiazdkowanie, bo jakoś tak wolę, byście byli skupieni na opku.
Aha.
Laura kocha Cole'a, tak, to jej brat, ale to nie jest dziwne. Jak tak uważacie, no to sorry, ale jesteście trochę (bardzo) nietolerancyjni zarówno w stosunku do związków rodzeństwa, to tak samo pewnie myślicie o homoseksualistach, transeksualistach itp. nie mówię tu o wszystkich, tylko dwóch/trzech osobach.
Trochę się wczoraj zawiodłam, że zero komentów, ale dziś to nadrobiliście. No więc dziękuję ♥
I nawet nie wiecie, jak się cieszę z 1 156 odwiedzin na yhm.. trzy tygodnie? Taakk. <3 Dziękować. ;*
Dobijecie do następnego piątku do 1 200? <3
  • awatar Jedno uczucie ❤: Uwielbiam czytać twoje opowiadania, świetnie wszystko opisujesz ! :D Laura i Cole sloodko <3 W sumie teraz szkoda mi trochę Iana :c ! Mam nadzieje ze wszystko bedzie z Kath dobrze :) ! Gratlkii liczniku <3
  • awatar ♥Twyla♥: Nie czytałam wcześniej twoich opowiadań ale przeczytałam tą część i tak mnie wciągnęło, że na pewno będę czytać ;)
  • awatar Say something ♥♫: ekstra opek + zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
^Kathleen^
Między wilkami i wampirami znów nastał pokój. Carlos zupełnie o mnie zapomniał, całe dnie spędzał obok łóżka szpitalnego Victora. "Szpitalnego". Faszerowaliśmy go jakimiś antybiotykami, wspieraliśmy i pocieszaliśmy. Aż pewnego dnia jego i tak już martwe ciało zastygło w bezruchu, stało się zimne, a on cały bezwładny. Umarł. Nie zrobiło to na nikim większego wrażenia. Dwa miesiące przygotowywaliśmy się na to smutne wydarzenie zbliżające się wielkimi krokami. Każdy się chyba pogodził, że Victor już nigdy nie otworzy oczu, że już nigdy się nie odezwie, już nigdy nie będzie próbował łagodzić sporów. A Laury nie było przy nim. Prawdopodobnie już o nim zapomniała, w końcu jest jedną z tych dziewczyn, które udają, że cholernie to przeżywają, choć w rzeczywistości jest inaczej. On odczuwał żal, ale nie czekał na nią długo. Nie ukrywał się już z Carlosem. Oboje byli siebie warci. Jestem teraz na smutnej polanie, gdzie pochowaliśmy wampira. Stoję samotnie, łąkę otacza kręg drzew, z nieba prószy śnieg. Nie powinnam tak o nim myśleć, w końcu nie żyje. Został uśmiercony po raz drugi. Dwa lata minęły, a o Laurze i Cole'u nie było nic słychać. Nikt nic nie robił, nasze życie, jako wspólnota pochłonęła rutyna. Każdy polował, uganiał się za zwierzyną dla czystej zabawy, wpatrywał się bezmyślnie w ekran telewizora. Nasze serca wypełniła swego rodzaju pustka. Parę osób odeszło na kilka lat, z nadzieją, że kiedyś jeszcze znajdzie się taka osoba jak Vic, że nami pokieruje, przywróci życiu dawną świetność. Ale to powinno nastąpić już dawno temu. Czy jeszcze coś pominęłam? Nie. Raczej nie. Przykucnęłam nad grobem mężczyzny i zapaliłam znicz. Położyłam bukiet czarnych róż i z powagą oddaliłam się. Było już trochę ciemno, w końcu nastał późny listopad, noc zapadała przed osiemnastą. Mało mnie to obchodziło, ale nie chciałam tak szybko wracać do miejsca, które mylnie nazywałam domem. Tam spędzałam tylko noce, w końcu wampiry może nie potrzebują tyle snu co ludzie, ale jako tako trochę go też potrzebują. Szłam zamyślona podczas gdy usłyszałam czyjś głos przypominający kojący, ale chłodny oddech wiatru. Rozpoznałam jednak słowa. Odwróciłam się i zasyczałam odsłaniając kły. Nie wyczuwałam tętna, świeżej krwi czy chociażby pulsującego serca. Wampir? Wilkołaka bym rozpoznała od razu, mojego krewnego też.
- Kathie. Dawno Cię nie widziałem, skarbie. - szyderczy śmiech doprowadzający mnie do szału. Warknęłam ostrzegawczo.
- Kim jesteś? - pytam ostrożnie, naprężając się jak struna. Znów śmiech..
- Oh, już o mnie zapomniałaś? No cóż, mówi się trudno. Obecnie jestem twoim zabójcą. - ujawnia mi się przed oczami postać, o jasnoniebieskiej skórze, zielonych oczach i zgniłozielonych włosach. Jest młodym, przystojnym chłopakiem. O, cholera. Ian.
Przypominam sobie, jak wepchnęłam go do jeziora z złości. Zerwał z mną, odepchnęłam go, zaczął się topić, a ja byłam tylko człowiekiem, więc uciekłam.
- Ale.. ja żyję. - zaoponowałam. Niepotrzebnie. Moje oczy przesłoniła ciemność, a kiedy się ocknęłam trzymał mnie za szyję jedną ręką, mocno ją zaciskając. Dziękowałam Bogu, że nie potrzebuję tlenu do życia. Uśmiechnął się tylko i zaciskając zęby szepnął "Do zobaczenia, kotku". Rozluźnił dłoń, a ja wpadłam wprost do głębokiego jeziora. Uderzyłam z siłą w taflę wody, czując się tak, jakby pod mną był cement. Woda. Zawsze się jej piekielnie bałam. Wampiry przejmują największe lęki poprzednich żywicieli, mnie niszczyła woda, nie sama w sobie, ale wiedziałam, że straciłam szansę na przeżycie. Wpadłam głęboko, miałam jej pełno w gardle. Odpychałam się od piaszczystego dna, zagarniałam brudną, nieprzeźroczystą maź ramionami, machałam nogami, dusiłam się, ale to nie pomagało. Krzyczałam i płakałam, łapałam się kurczowo każdej gałązki, ale te załamywały się pod moim ciężarem. Moje cierpienie przerwał jeden mały gest. Ian zacisnął palce na mojej szyi. Wszystko dookoła stało się czarne, a ja: martwa.


****
Dzisiaj krótko, postanowiłam zająć się Kathleen.
Ale spoko, spoko. Ona nie jest taka do końca uśmiercona, co bym do cholerki bez niej zrobiła
Aha, o te cechy to jest tak, że w moim opowiadaniu wampiry są trochę inne od stereotypowych. Nie różnią się od nas ludzi, prawie niczym. Mają uczucia, lęki i obawy. A nawet słabości. U Kath jest to woda.
Łańcuch się pani nie spodobał, na następny tydzień muszę zrobić z M. nowy. Bywa x33
Z mojej strony to tyle, ostatnio bardziej się na opkach skupiam niż na pisaniu tych odgwiazdkowanych treści. 10 rozdział! Nie wierzę, że dobiłam. x3 Niby nic, ale straszne osiągnięcie dla mnie. Może napiszę 20? Ale wiecie, wasze wsparcie tu się ogromnie liczy!
Vic, wiem, wiem. Te pytania były podchwytliwe. Jego już nie mam zamiaru wskrzeszać. Po prostu chcę by był martwy, i koniec. Nie wstanie do żywych, ale to jeszcze nie koniec jego historii.

Pytania:
a) Jakim stworzeniem jest Ian?
b) Czy Kath jeszcze kiedykolwiek będzie miała okazję spojrzeć na świat?
c) Chcecie następne 10 rozdziałów?
  • awatar Jedno uczucie ❤: Szkoda ze Vic umarł :c Nie wierze ze Laura tak o nim zapomniala :c ! Jejuu co za akcja z Kath i Ianem ! :D
  • awatar To co najlepsze: Niezłe, muszę przyznać że naprawdę piszesz bardzo ciekawie (tylko troszkę za długo jak dla mnie) Jednak jak czytam twoje opki to czuje taki dreszczyk emocji :) a) nie wiem b) mam nadzieje że tak c) oczywiście, pisz next!
  • awatar Kowalski, opcje!: Ekstra. Po pierwsze; jak ty możesz tak cudownie pisać?! Przez ciebie wpadnę w depresję. Poi drugie: Użycz mi trochę swojej weny, bo mi jej brakuję. Pracuję nad świątecznym opowiadaniem. Dam znać jak będzie gotowe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dzisiaj/teraz już nie zdążę niczego napisać, za pół godziny idę do koleżanki robić dodatkową pracę na plastykę. [łańcuch choinkowy]
No więc.. przepraszam, ale za to dostaniecie świąteczny rozdział. : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
^Kathleen^
Przyglądałam się z okna jak Cole rozrywa Victora na strzępy. Z początku to Vic wygrywał, dlatego ani wilki, ani ja nic nie robiliśmy. Jednak jeden z wilków, kiedy mocno oberwał od chłopaczka Laury, przemienił się, rzucił na niego i przegryzł kark. Prawdopodobnie wdała się tam trucizna z jego kłów. Carlos będzie wściekły, że nie nic nie zrobiłam, że go zawiodłam. Jestem skończona. Zrozumiałam, że Cole myśli o nim jako o zagrożeniu dla Laury. Zauważyłam wybiegającego z głębi lasu Carlosa. Dopadł ciała swojego eks. Parsknęłam zirytowanym śmiechem pod nosem. Cholerny homoseksualista. Czy nie widzi, ile dla niego robię? Mogą mnie za to zabić, ale ja i tak go robię. Jestem w nim zakochana, i choć wiem, że jest gejem, że nie mam u niego szans, i wiem, że on sypia z kobietami tylko na jedną noc.. ale mimo to i tak go kocham. Co mam zrobić.. próbuję się do niego zbliżyć, on ma mnie gdzieś. Z zamyślenia wyrywa mnie przepełniony bólem krzyk. Zeskoczyłam z okna i wylądowałam głucho tuż obok miejsca całej scenki..
^Laura^
Victor umierał.. Mój ukochany umierał. Krzyczałam i błagałam go, żeby dalej przy mnie był. Chciałam razem z nim spędzać swoje życie, iść przez nie pewnym krokiem z nim u boku. Ma dopiero dwadzieścia dwa lata, dlaczego on musi umierać? Dlaczego do cholery Bóg krzywdzi wszystkich moich bliskich, a mnie omija szerokim łukiem?! Płakałam znów. Tyle razy mówiłam sobie, żeby być silną, żeby byle przez to przetrwać. Nie mogę go stracić, nie jego, nie teraz. Oddycham ciężko, ale tylko na pozór. Nie potrzebne mi powietrze. Wtedy widzę coś niepokojącego. Nie docierały do mnie pocieszenia Vic'a, że będzie dobrze, że wszystko wróci do normy. Jakby zapomniał co mu zrobiłam. Ale Carlos podchodzi, kuca nad nim i chwyta jego dłoń.
- Wiem, że to moja wina, że ja wszystko spierdzieliłem. Ale nadal nie mogę pozbierać się po naszym zerwaniu.. - nie dane było mu dokończyć. Zerwaniu? Z obrzydzeniem odskoczyłam od umierającego mężczyzny.
- Zerwaniu? Vic.. co to ma znaczyć? - zapytałam zdezorientowana. On spróbował się podnieść, ale nie dał rady. Złapał mnie za rękę i wyszeptał ciche przeprosiny. Potwierdzenie, że byli razem..
- Nie dotykaj mnie! - wrzasnęłam i z szklanymi oczami uciekłam stamtąd. Słyszałam, jak krzyczy moje imię i jego płacz. Ale nie.. całowałam się z bratem. Wybaczył mi to, dlaczego ja nie mogę wybaczyć jednego, pewnie nic dla niego nie znaczącego związku? Zatrzymałam się i obejrzałam za siebie. Niemal nie wrzasnęłam z przestrachu, widząc za mną Cole'a.
- Zależało Ci na nim. - nie było to pytanie, zwykłe stwierdzenie wyszeptane nie słowami, lecz czymś więcej. Cierpieniem w czystej postaci. Oczy napuchniały mi od łez. Nie chciałam go widzieć.. mógł uratować Victora. Chciałam się odwrócić i tam wrócić, ale on złapał mnie za rękę i przytrzymał.
- Nie jestem pewien, czy chcesz tam wracać. Owszem, pocałowaliśmy się, ale on zrobił coś gorszego. U nas to był incydent, on był z tobą i z nim w tym samym czasie... - powiedział smutnym tonem, wyglądał, jakby również miał się za chwilę rozpłakać. Spojrzałam na niego i wyrwałam z jego uścisku.
Ale miał rację.
Nie byłam na to gotowa.
Carlos i Vic całowali się, a ja udałam, że już dawno jestem w innym miejscu.. odnalazłam Cole'a i wtuliłam się w niego.
- Płacz, skarbie. Masz prawo. - szeptał mi do ucha i gładził po plecach.
^Victor^
Czułem, że umieram, ale interesowała mnie tylko ona. Gdzie jest, co robi, czy mi wybaczy. Byłem w stosunku do niej nie w porządku, doskonale o tym wiedziałem, ale i tak nie zrobiłem prawie nic, by ją zatrzymać. A kiedy naprawdę chciałem to zrobić, upadłem na kolana, zdzierając z nich skórę. Wampiry umierają boleśnie. Ale ja nie czułem, jakbym umierał, czułem się, jakby coś wewnątrz mnie rozrywało moje ciało na drobne kawałeczki. Nienawidziłem Carlosa i chciałem, by teraz umarł. Sam nie wiem, dlaczego z nim spałem. Może myślałem, że go kocham?Może nie chciałem być sam? Tego nie wiem. Ale wiedziałem, że za wcześnie na śmierć, i że muszę odnaleźć Laurę.. -----------------------------------





*************
O dziwo, nie uważam, że poszedł AŻ tak źle. Na pewno ósmy traktuję jak zakałę całego opowiadania, nie, żeby było dobre, czy coś. Nie mam dzisiaj się ochoty rozpisywać, bo dosyć późno go wstawiam dlatego bez zbędnych ceregieli, jutro się rozpiszę porządnie, bo wracam po pięciu lekcjach.

Aha. Wpadajcie na ten blog: http://violettaaa.opki.pinger.pl/
Jest nowy, wspaniały rozdział ♥

Pytania:
a) Czy Victor przeżyje?
b) Co się dzieje Vicowi?
c) Czy Laura zostanie parą z jej własnym bratem?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
^Laura^
Kiedy zobaczyłam Cole'a w drzwiach chciałam rzucić się mu na szyję. Prawie to zrobiłam, ale powstrzymywały mnie silne ramiona Carlosa i nie miałam pewności, czy wiedzą, że to mój brat.. jeżeli nie wiedzieliby, miałabym sporą przewagę. Nie wiedziałam, po co go tu przyprowadzili.
- Był na plaży, ledwo żywy. - dwójka wilków zdała raport. Zaskoczyłam się. Jak to? Myślałam, że go tutaj przetrzymywali, a on był na plaży? Zostawił mnie..? Nie chciałam teraz o tym myśleć. Zamyśliłam się, a kiedy otrząsnęłam byłam już przywiązana do drewnianego krzesła, miałam związane nadgarstki i kostki. W pomieszczeniu byłam tylko ja, ale po chwili klamka poruszyła się, do gabinetu wszedł Carlos, dwójka sługusów i Cole. Mój brat i wilk wymienili się znaczącymi spojrzeniami i zostawili mnie i Cole'a samych. Kiedy te szumowiny tu były, nawet na mnie nie spojrzał, teraz padł na kolana i zaczął mnie przytulać a także całować. Mierzwił moją misterną fryzurę, płakał i gładził mnie po twarzy. Potem zaczął mnie rozwiązywać, a grube sznury podarł na kawałki. Szeptał do mnie, że wszystko będzie dobrze, uspokajał i zakładał niesforne kosmyki włosów za uszy. Cieszyłam się, że jest przy mnie, tak bardzo się cieszyłam.
^Cole^
Usłyszałem, że klamka znowu się poruszyła, dlatego przyciągnąłem siostrę blisko do swojego ciała, wtopiłem się w jej usta a potem usiadłem nadal z nią na kanapie, a ona usiadła na mnie okrakiem, jakby się naprawdę w to wczuwała.. ja tylko grałem przed sforą. Chciałem chronić moją małą, kochaną siostrzyczkę. Nie mogłem pozwolić na to, żeby dowiedzieli się o więzach krwi. Zmusili mnie do zrobienia jej tego. Kątem oka zauważyłem śmiech Carla i jego pobratymców. Miałem wiele dziewczyn, ale chyba tylko z moją siostrą czułem się szczęśliwy... nie. Mogę ją skrzywdzić. Wybiłem to sobie z głowy. Zobaczyłem tylko jak jeden z tych pomocników odciąga od mnie blondynkę i z cierpieniem stwierdziłem, że jej ciało powoli odsuwa się od mojego.
- Idziemy.

^Później, pod siedzibą wampirów^
Kazali mi ją całować przy jej chłopaku. Ma chłopaka. Musiałem to zrobić.. O rany. Ale nie wyglądało na to, by próbowała się od mnie odsunąć. Znałem plan wilkołaków. Powiódł się dla nich idealnie. Wściekły brunet wybiegł z domu i złapał mnie za szyję odciągając skutecznie od Laury.

^Laura^
O, cholera. Kocham swojego brata.



*********

Przepraszam was straszniee! Ten rozdział wyszedł mi beznadziejnie! :C A osiem to jedna z moich ulub. liczb.. przepraszam, dużo nauki, dzisiaj miałam trochę nerwy, bo z dziewczynami gadałyśmy sobie w łazience, pani nas wszystkie wezwała do gabinetu nauczycielskiego i dostałyśmy tylko uwagi, ale pewnie powie rodzicom.. tylko gadałyśmy. A pani od razu z papierosami wyjechała. -,-
No więc może do jutra mi przejdzie, ale obecnie mam bardzo zły humor!
I jeszcze taki lipny rozdział.. .-.
Pytania:
a) Kogo wybierze Laura: chłopaka życia czy własnego brata?
b) Czy nawet jeśli, Victor wybaczy Laurze?
c) Jaki interes ma w tym Carlos?


<3 Mam pomyślik <3
Do jutra, kochaniutcy ;*
  • awatar Landryness. xox: Chciałabym pisać jak dobrze jak Ty. ;< ♥
  • awatar Omomomom *.*: Świetny rozdział :3
  • awatar To co najlepsze: Fajne. A) nie wiem mam nadzieje że brata B) Chyba tak są przecierz rodzeństwem C) Nie mam pojęcia Zapraszam cie do mnie na kolejny rozdzialik mojego opka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Cześć ^^
Jak wiecie lub nie.. moje opowiadanie VL było zupełnie nie planowane, zaczęłam pisać o zwierzętach, nie przynosiło mi to dostatecznej radości i tydzień temu zmieniłam go na bloga o mnie, o moim życiu itp. Jutro będzie dokładnie tygodnica bloga
Zaczęło się tak, że napisałam sobie o moim dniu, później jakoś się potoczyło, że mnie motywowaliście i powstało VL Dziękuję wam.♥
A jako, że był to totalny spontan, nie przedstawiłam wam postaci! <3
Ja, jak to ja, znów bym się rozpisała, ale teraz ucinam temat i przechodzę do tych najważniejszych postaci wymienionych w "o mnie". Kathleen może wam się wydawać trzecioplanową postacią, w końcu wystąpiła tylko w jednym rozdziale, ale z nią Vic i Laurs będą miały niezłe kłopoty.. ^^
Nie przedstawiam długo, daję w punktach najważniejsze cechy.;>


^Laura Pelris.^
• Wampirzyca.
• W skomplikowanym związku z Victorem ^-^
• 19l.
• Wilkołaki zabiły jej brata Cole'a. (nie zdradzam zbyt wiele, musicie czytać opki ;>.
• Daleka kuzynka Kathleen i Darcy :3
• Blondynka, złotooka. >3<
• Zadziorna, uparta, zmienna. :>
• Została przemieniona przez pijane wampiry , na ulicy. Nie mogła się z tym pogodzić, dopóki nie znalazł jej Vic. :3


^Victor Bethooven^
• Wampir *.*
• W skomplikowanym związku z Laurą.
• 22l.
• Pochodził z domu dziecka. :3
• Ojciec pewnej nienarodzonej istotki. ^.^ [wuh, zdradziłam wam to!]
• Żółtooki brunet. >3<
• Cierpliwy, troskliwy, lojalny.♥
• W skrócie Vic <3 ^^ *.*


^Carlos Gewwel^
• Wilkołak. >.<
• Podrywacz (mam na myśli to, że z żadną dziewczyną nie jest dłużej, niż tydzień ;3)
• 21l.
• Bogaty, rozpieszczony dzieciak, któremu alkohol zabił rodziców, musiał nauczyć się samemu żyć. :3
• Były chłopak Vic'a. [tak, tak, był z Vicusiem ^..^ Za dużo sekretów wyjawiam, wuh.. no trudno, już nic nie powiem :'x]
• Zielonooki blondyn. *.*
• Przebiegły, chytry, przystojny. o3o
• Wilk alfa sfory ;3


^Kathleen Effero^
• Wampirzyca..[nic nie powiem :'X]
• W związku z... :333
• 19l.
• Największy wróg Laury. >3< Zakochana w Vic'u ;*
• Żółtooka ruda <3
• Kłamliwa, piękna, zadziorna. ♥ [Laura nie musi mieć tu napisane, że jest śliczna, bo jest *.*]
• Kathie <3

^Alex Adven^
• Damienka [określenie wampira stworzonego w okresie mniejszym niż półtora roku. Damieny posiadają również przez 5 miesięcy moc lewitacji lekkich przedmiotów. Tylko niektóre mogą tę umiejętność rozwijać.]
• Zakochana w człowieku.
• 16l.
• Przyczyna wojny wampirkowo-wilkołakowej ^^
• Czarnowłosa żółtooka ^^
• Niezdarna, łatwo się rumieni, nieśmiała.
• Miała być moim odpowiednikiem. :33


No w końcu koniec ♥ :333
Jak się pojawią nowe postaćki to chcecie? <3
Dobra, teraz fotoszki, ale lepiej sami sobie wyobrażajcie bohaterów, bo net nie posiada zasobów mojej wyobraźni ♥ :333


Za Laurę wybrałam sobie Hannę z Pretty Little Liars ♥ Jak jest tu jakaś Little Liar, wbijać do mnie na privy ^.^ <3
PS. Mam 1003 odwiedzin w tak naprawdę 2 tygodnie [wy też macie problemy z licznikami?] <33333 Nie wiem nawet, jak wam dziękować






Natomiast Alex jest serialową Spencer, moją ukochaną, Spencer. Kocham ją, po prostu ją uwielbiam. Oh, Spencer! <3







Kathleen jest Melissą. ^.^







Carlosowi przypadł serialowy Ben. [wuh, nienawidzę go >3< Ale Mayę kochałam &.&]

NIE MA ZDJĘCIA BO PÓŁ GODZINY SIĘ MĘCZĘ, MAM NA FOLDERZE 28 ZDJĘĆ BENA I ŻADNE NIE WCHODZI. DZIĘKUJĘ PINGERZE. (:


I Vicuś..
czyli Wren! ♥ <333 Wahałam się jeszcze między Toby'm i Ezrą, ale Wrenuś wygrał <333 *.* Cholerka, ale ty piękny jesteś ;* Cicho, że skończony dupek, ale jest słodkiii <3
ZARAZ ******** ten laptop przez okno!

Nie ma zdjęcia przez cholernego pingera. -,-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
*Laura*
Zapadał zmrok, ja siedziałam w swoim pokoju i wypatrywałam Victor'a. Wyruszył dwie godziny temu, żeby znaleźć tych małoletnich dupków których w przytłoku emocji wytypował do polowania. Zakazał mi podążania za nim, ale ja już nie wytrzymywałam. Obgryzałam paznokcie, krążyłam w kółko, wyrywałam sobie włosy z głowy. Nie mogę dłużej czekać. W końcu go zyskałam, teraz nie mogę stracić, tak jak Cole'a. Otworzyłam delikatnie okno, tak, aby zawiasy nie skrzypiały i zeskoczyłam z 4 piętra, z tarasu. Ukucnęłam, żeby znaleźć trop Vic'a. Poczułam jego zapach i ruszyłam za nim. Byłam szybką wampirzycą, ale nigdy nie dostatecznie silną fizycznie. Zatrzymałam się kiedy zobaczyłam czyjąś sylwetkę otoczoną trzema wilkami. Ulżyło mi kiedy zobaczyłam, że to Taylor. Zostawiłam go tak, nie zważając na to, że mogły go zabić. Interesował mnie tylko *on*. Nigdzie go nie widziałam, co doprowadzało mnie do białej gorączki. Zatrzymałam się. Chciało mi się płakać. Wtedy usłyszałam krzyk, a przede mną stanął Carlos. Uśmiechnął się przebrzydłym, podłym uśmiechem.
- Szukasz kogoś, skarbie? - zapytał, i w jednej chwili złapał mnie za łokieć, odwrócił mnie plecami i wykręcił mi rękę. Syknęłam z bólu, ale chciałam być twarda. Z oczu kapały mi łzy, na szczęście było ciemno i nie był w stanie tego zauważyć. Ciemno. Zbliżała się noc. Wyrywałam się, ale to mnie tylko pogrążało i przysparzało o więcej bólu. Poczułam jego oddech na mojej szyi, a potem jego usta na moim uchu, szyi, policzku..
- Jeżeli go kochasz, to pójdziesz teraz z mną. - szepnął i przybliżył się do mnie całym ciałem. Obrzydzało mnie to, chciałam krzyczeć i piszczeć, ale po chwili pocałował mnie w usta. Płakałam. W końcu puścił mój łokieć, teraz jego ręce powędrowały na moje biodra. Odepchnęłam go i upadłam na kolana. Znów złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. W mgnieniu oka znaleźliśmy się w siedzibie sfory. Kiedy tylko wszedł wszystkie te okropne wilki zaśmiały się i zawyły. Jakby miały plan. Zagryzłam zęby i zacisnęłam dłonie w pięści. Zaprowadził mnie do jego gabinetu i rzucił niemal na sofę.
- Słuchaj, mała. Chcesz go jeszcze zobaczyć, to radzę Ci być grzeczną dziewczynką. - ukląkł obok mnie i wziął w ręce mój podbródek. Zaczęłam płakać, ale on nie przestawał. Całował mnie i groził, że go zabije. Do pokoju weszła dwójka wilkołaków trzymając umierającego, ale żywego..


****
Cześć ♥
Dzisiaj specjalnie taki krótki żeby zaciekawić. ^^
Jak się podoba nowy wygląd? Chciałam, by był taki chłodny, niebieski, żebyście nie na wygląd uwagę zwracali, a na treść. Kocham swój avek, może czcionka trochę denerwuje, ale się da przeżyć.
Dedykuję go wszystkim kochanym V-loverkom ;*
KC <3
Pytanka:
a) Kto wszedł do gabinetu Carlosa?
b) Jak Carlos chce wykorzystać Laurę?
c) Czy Laura zginie z rąk wilkołaków?
I to tyle, lecę pisać Violetta Story!
Dedyczek specjalny dla Violetta.Horror.Story - pisze straszne, wciągające horrorki <3 Wpadać do niej obowiązkowo <#
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wiedziałam, że jak się przeniosę was stracę. Hello, teraz wpadamy tutaj:

http://ludmileonlovestory.pinger.pl/


I oczywiście nie rozumiem, czemu tak zrozumieliście, ale tutaj nadal będę, tylko Violettową część bloga tam przeniosłam..
na razie wygląd będzie jaki będzie, bo nie mam siły ani ochoty by walczyć z pingerem..
Jak zwykle, kolejny rozdział VL dodam jutro, nie wiem, czy sobie przyswoiliście, ale jest codziennie nowy. ;3
Nie piszę dwóch dziennie, bo bym mogła i dwadzieścia ale nr.1 nie chcę się wyczerpać 2. już coponiektórzy nie nadążają, co będzie po tylu? stracę na komentarzach, nic więcej ;p


Zapraszam tu: http://ludmileonlovestory.pinger.pl/


ale tutaj też jestem ♥ Z jednej strony myślę nad pozostaniem tu z obiema częściami mnie, ale tak sobie myślę, że zaczynam od nowa, może będzie lepiej, może nie, to pokaże czas, choć niektórzy mają 20-30 komentarzy pod powitaniem, a ja mam 2, to nie będę się poddawać. I nie będzie tak, że wpadnę tu raz na dwa miesiące, będę regularnie dodawać rozdziały VL, a Violetta's story szukajcie tu: http://ludmileonlovestory.pinger.pl/

Aha, jeszcze parę spraw muszę sb z wami omówić, bo mogę pisać i pisać, no ale wiadomo, bez przesady.

Co będzie jak skończy się Violetta 3? Powiedzmy sobie szczerze. Ja nie będę pisała opowiadań [chyba że przyniosłyby po 10+ komentarzy] o Violi.. wtedy zmienię bloga na Pamiętniki Wampirów, Pretty Little Liars, Supernatural, Doctor'a Who, Glee albo jakimś innym serialu. Będą tam opowiadania, zdjęcia aktorów, ikonki itp. więc no.. albo w ogóle usunę się z tego serwisu.


Jeżeli skreśliliście mnie to trudno, jak nie będzie komentarzy, co tu dużo gadać, odejdę. Wciąż jestem wampirem, wciąż piszę o Alex, Victorze, Laurze itp.! Ludzie, nie przestawiłam się na Violettę całkowicie!
Tylko tam mogę zacząć od początku, no w sensie, że mogę sb podliczać ile mam odwiedzin itp. a tutaj wiem, że jak zaczynałam było ich 653 a teraz jest ich 944 <3 Dziękuję, choć ile was dokładnie tu było obliczać będę na matmie, nie teraz xd

Mam nadzieję, że lubicie moje opki, że będziecie wpadać zarówno tu, jak i tam. Więc podsumowając..


Blog nadal jest o wampirach i Vampires Love.
Codziennie będą nowe rozdziały.
Tu jest Viola: http://ludmileonlovestory.pinger.pl/
Jak się skończy 3 sezon piszę o PW, PLL, Glee, DW itp.
Kończę na dzisiaj i dzięki za uwagę.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: @Violetta.Horror.Story: To jest blog o wampirach, tam jest blog o Violi. Na obu będę pisać regularnie. TAK W SKRÓCIE. XD
  • awatar Violetta.Horror.Story: Wszystko mi się pomieszało X D. Oczywiście na ten i na ten będe rugalarnie wchodzić.. jeśli szkołą pozwolo ;D. Bardzo czekam na kolejny rozdział Z Violki ale jak i tu. Poprostu czekam x3 !
  • awatar ♥Twyla♥: Dużo masz tych blogów. I wszystkie fajne! A zwłaszcza ten ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć!
Tytuł mówi wszystko..
postanowiłam nie mieszać wampirów i Violetty, dlatego założyłam specjalnego bloga dla Violi bo mam tu tylko postacie, to się napisze, a z VL mam tutaj aż 6 rozdziałów! : D
Mam nadzieję, że nie stracę moich 915 odwiedzin i tylu wspaniałych komentarzy od wspaniałych ludzi..
Dziękuję wam, kocham was.. <3
Napiszę do was komentarz pod tym wpisem i przekierowywuję was tym samym na nowy blog.. ♥
Podziękujmy 'Jedno uczucie ♥' bo zakłada mi ona blog, czego ja dokonać przez pinger nie mogę -_-
Ma cudowny opek, naprawdę, zaglądajcie do niej bo warto. ♥
I z mojej strony to tyle.. VL jutro siódmy rozdział, a przedstawienie postaci i powitanie z VS na nowym blogu.☻
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Co, zaskoczeni tytułem?
Przyznam szczerze, że jeżeli ktoś by mi jeszcze tydzień temu powiedział, że będę pisała opowiadania o Violetcie nie uwierzyłabym.
Ale teraz nastał czas, że mam zamiar je pisać..
Nie porzucę "Vampires Love" [VL w skrócie], ale zacznę też pisać "Violetta Story" [VS w skrócie.]
Mam nadzieję, że przypadnie wam ten opek do gustu i za kilka dni, albo jak już przeczytacie ten wpis to zmienię sobie nazwę z "Opowiadania o wilkołakach i wampirach" na "Ludmiła + León = my love story ♥" [jak się nie zmieści to będzie coś w podobie].
Po prostu wszystkie dziewczyny są takie miły, natchnęły mnie do pisania o Violi ♥
To jest przedstawienie postaci, ale tylko tych najważniejszych. Ja postanowiłam pisać o Ludmi i Leónku <3 *.*
Pozmieniałam trochę charaktery postaci <3
Potem dodam drugą część i chyba sobie zmienię wygląd bo ten ma już dużo osób. UWAGA! Szukam różowo-fioletowego wyglądu bloga + tło i profilówka [z kimś z serialu Violetta]. Zapraszam <3




*Ludmiła Ferro*

Imię: Ludmiła.
Nazwisko: Ferro.
Przezwiska: Ludmi, Lu.
Wiek: 17l.
Kolor włosów: Blond.
Kolor oczu: Czekoladowe.
Najlepsza przyjaciółka/najlepszy przyjaciel: Natalia "Naty" Rico, Camila Torres.
Chłopak: Diego Dominguez.
Zakochana w: Leónie Verdasie.
Zajmuje się: Śpiewem i tańcem.







*León Verdas*
Imię: León.
Nazwisko: Verdas.
Przezwiska: *brak*
Wiek: 18l.
Kolor włosów: Brązowy.
Kolor oczu: Brązowe.
Najlepszy przyjaciel/najlepsza przyjaciółka: Diego, Federico i Marco.
Dziewczyna: Violetta Castillo.
Zakochany w: Sam jeszcze nie wie..
Zajmuje się: Śpiewem.





*Natalia Rico*
Imię: Natalia.
Nazwisko: Rico.
Przezwiska: Naty, 'przynieś mi wodę!'.
Wiek: 16l.
Kolor włosów: Czarne.
Kolor oczu: Czekoladowe.
Najlepszy przyjaciel/najlepsza przyjaciółka: Ludmiła, Camila, Francesca.
Chłopak: Maximilian 'Maxi'.
Zakochana w..: Marco.








*Maximilian*
Imię: Maximilian.
Nazwisko: Gambandi.
Przezwisko: Maxi.
Wiek 17l.
Kolor włosów: Czarny.
Kolor oczu: Czekoladowe.
BFF: Alex/Damien.
Dziewczyna: Naty.
Zakochany w..: Lara.






*Violetta Castillo*
Imię: Violetta
Nazwisko: Castillo
Przezwisko: Viola, Vilu, Violka, Vi.
Wiek: 17l.
Kolor włosów: Blond.
Kolor oczu: Ciemnobrązowe.
BFF: Francesca i Camila.
Chłopak: León.
Zakochana w..: Leónie. xD


*błąd dodawania pliku, więc zamiast Violki - Ludmi*




*Camila Torres*
Imię: Camila.
Nazwisko: Torres.
Przezwisko: Cami.
Wiek: 18l.
Kolor wł.: Ciemnorudy.
Kol. oczu: Brązowe.
BFF: Francesca, Violetta, Natalia.
Boyfriend: Broudway.
Zakochana w..: Diego.








*Francesca Resto*
Imię: Francesca.
Nazwisko: Resto.
Przezwisko: Fran.
Wiek: 17l.
Kol. włos: Czarne.
Kol.oczu: Czarne.
BFF: Camila, Violetta, Natalia.
Boyfriend: Diego.
Zakochana w..: Diego. xD







Uhm, ale się namęczyłam z wstawianiem zdjęć!
No nic, bywa. Drugą część dodam potem/jutro. ^^
Niektóre nazwiska celowo zmieniałam, niektórych nie jestem pewna.
Charakterów celowo nie ujawniałam, żebyście mogli ich poznać w opku. Jak będzie 5 kom. to wstawiam pierwszy rozdział, resztę postaci i zmieniam nazwę i ogółem blog na taki o Violi. :3
Ale nie usuwam ani nie przestaję pisać wampirzego opka! x3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Victor*
Powiedziałem to patrząc jej w oczy. W jej piękne, bursztynowe oczy. Wiedziałem, że mnie odrzuci, albo w tej chwili parsknie śmiechem i odwracając się na pięcie wyjdzie. Ale jeżeli bym jej tego nie powiedział, kim bym był? Tchórzem. Dla niej to było najgorsze, co mogło istnieć, ja też nie przepadałem za tym określeniem. Ona musiała lekko unosić w górę twarz, żeby spoglądać na moją, dlatego to był idealny moment do pocałunku. Ale nie odważyłem się. Mógłbym ją tym zranić, naruszyć jej nieskazitelną reputację lub co gorsza by mnie odepchnęła.
- Victor.. nie będę o tym z tobą rozmawiać przy nich. Jak skończycie zebranie, to wiesz gdzie mnie szukać. - powiedziała swoim najdelikatniejszym ale i najbardziej stanowczym głosem jakim zdarzyło jej się mówić. Wyszła. Stałem jeszcze przez chwilę w miejscu patrząc na puste miejsce, gdzie jeszcze unosił się jej lawendowy zapach.
- Matthew, Beck, Taylor. Upolujcie coś, żeby starczyło na kolację dla każdego. - mruknęłam bez uczuć i niemalże wypchnąłem wszystkie wampiry za drzwi. Postanowiłem wyjść na werandę, żeby to wszystko przemyśleć. W holu zastałem wybraną trójkę, która sprzeczała się, czy polują razem, czy na własną rękę. Westchnąłem zirytowany.
- Więcej upolujecie jak będziecie się trzymać razem. Tylko nie oddalajcie się za daleko, w razie jak gdyby wilki zaatakowały macie być w pobliżu, jasne? - warknąłem ucinając dyskusje. Wywaliłem ich z domu. Marudzili pod nosem, ale mnie to mało obeszło. Porzuciłem swój plan i od razu poszedłem pod pokój Laury. Zapukałem. Nie odpowiadała. Ale czułem jej obecność. Ile razy będzie uciekała od tej rozmowy?
Otworzyła. Jej oczy były wilgotne, ale twarz jak zawsze nie wyrażała żadnych emocji. Przyzwyczaiłem się do tego. Była twardą dziewczyną, znała wyjście na wszystko. Choć miała 19 lat, a ja 21, niejednokrotnie przechodziłem załamania nerwowe, choć to ona miała prawdziwe powody do depresji. Straciła rok temu brata, straciła normalne życie przez wampiryzm, pół roku temu wilkołaki rozszarpały jej ojca, który chciał się po prostu z nią przywitać.
Miała ciężkie życie, a widywałem ją wesołą i uśmiechniętą. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, że była szczęśliwa. Czułem, że zakładała maskę. Chciałem jej pomóc, ale była zamknięta. Mógłbym, tylko po prostu nie umiałem. Wiem, że to najgorsze wytłumaczenie, i tak naprawdę jej nie wspierałem, ale za cholerę nie potrafię się do niej zbliżyć.
- Victor..? Wejdź. - wepchnęła mnie niemal do jej pokoju. Usiadłem na kanapie.
*Laura*
Kocham go. Od zawsze go kochałam. Ale mi nie przystoi kochać. Mi przystoi pobawić się i rzucić. Ale jego nie potrafiłabym zostawić.
Kiedy tak siedział i patrzył się na mnie, postanowiłam zrobić pierwszy krok i usiadłam obok niego.
- Jeżeli naprawdę mnie kochasz, udowodnij. - uśmiechnęłam się kącikiem ust. Wyczułam u niego wzrost szczęścia i euforii. Zaczął mnie całować. Ja zmierzwiłam dłonią jego włosy, a on położył swoją rękę na moich plecach. Położyłam się na nim, a on wtopił się w moje usta. Jego dłoń kierowała się na brzuch, a potem coraz wyżej..
Chciałam tego, i nie powstrzymywałam go. Usłyszałam kroki na korytarzu, ale nie byłam w stanie skupić się na niczym prócz Victor'a. Ktoś wszedł do pokoju, a ja od razu odskoczyłam.
- Przepraszam, nie chciałem wam przeszkadzać. - ktoś się zaśmiał. Nastolatek. Potem gdzieś pobiegł. Wpatrywaliśmy się jeszcze w puste miejsce gdzie przed momentem znajdywał się dzieciak.
- Wszystkim o nas powie. - syknęłam i chciałam za nim ruszyć, ale poczułam zimny dotyk na swoim obojczyku który mnie powstrzymał.
- Wstydzisz się mnie.. a raczej nas? - zapytał z urazą.
- Nie..
- To dlaczego nie chcesz by powiedział? Gdybyś kochała, wykrzyczałabyś to całemu światu, mówiła każdemu zaczepionemu na ulicy i..
- Miłość nie jest na pokaz. Kocha się drugą połówkę, nie oczekując, by każdy o tym wiedział. Miłość jest niezwykła i niewytłumaczalna, i dlatego tak nas fascynuje. Dlatego jeżeli Cię kocham, zachowam to dla siebie i będę cieszyć się każdą chwilą spędzoną z tobą, nie z milionem ludzi którzy wiedzą o naszym związku, Victorze.


****
Dzisiaj tak krótko, bo jestem trochę zawiedziona liczbą komentarzy pod ostatnim rozdziałem. :C
Ale może ten wam się bardziej spodoba, chociaż w ogóle zeszłam z tematu Alex na Laurę i Victora, no ale kocham pisać o tej parce *.*
W następnym rozdziale będzie więcej o Alex, spokojnie. :3
Tak w ogóle, wesołych mikołajków i wspaniałych prezentów. :'
Właśnie leci 'Last Christmas' [czy jakoś tak o3o] i tak świątecznie jest.♥ W szkole już choinka ;*
Ale szkoła.. cholera, już 16-17 testy próbne [kolejne] z matmy, polskiego i angielskiego, i jeszcze zaraz po skończeniu testów jedziemy do kościoła [chciałam się wykręcić.. zimno, nieprzyjemnie, brzydka kurtka.] i na galowo trzeba się ubrać. Nic przyjemnego w tamtych dniach mnie nie czeka.
Ogółem dużo się dosyć działo.. ale rozpisywać się nie będę.
Pytania:

1. Czy Laura będzie z Victorem?
2. Czy dojdzie do czegoś pomiędzy nimi?
3. Kto się zakochał w Laurze prócz Victora?

No, dzisiaj już rozdział trochę bardziej na cenzurce, 12+, bo w końcu dużo z nas ogląda 'Szkołę', 'Ukrytą Prawdę' itp. a tam pisze, że jest od 12, a są tam takie podteksty więc nie będę od razu waliła z 18+ xD
No dobra, życzę wesołych mikołajek i chyba niedługo zacznę pisać jakieś wierszyki i wpisy o moim życiu na blogu :3
Nie zawiedźcie mnie, proszę, o komentarze, zwłaszcza te długie i szczere. :c
Tak na marginesie, dzięki za 875 odwiedzin. ;*
  • awatar Landryness. xox: Ahh, nie wiem co pisać. ;/ A "Last Christmas" Oglądałam. supeer. :d
  • awatar Gość: 1. Tak <3 2.Mam nadzieje ^_^ 3.Nie wiem ..ale jestem bardzo ciekawa.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: @To co najlepsze: No wiem, ale ja muszę w jednym zmieścić moje pomysły xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
*Laura*
Po tym, jak Victor i Carlos opanowali sytuację, choć wciąż na siebie warczeli, te futrzaste monstra opuściły nasze terytorium. Ale nie było już między nami porozumienia, nie było cichej nienawiści, była jawna wojna. Nie było granic, nie mogli tylko dopuścić się wejścia do naszego domu. Mogli na nas czyhać pod drzwiami, a raczej pod werandą. My też mogliśmy. Ale woleliśmy opracować plan. Każde z nas miało świadomość, że kiedyś trzeba będzie wyjść, zapolować. Ale na razie o tym nie myśleliśmy. Nie rozumiałam naszego przywódcy. Przecież jesteśmy szybsi i sprytniejszy od wilków. Może i są silniejsi, może i mają lepszy węch, my za to mamy wzrok i słuch. Ukrywanie się i nie przystępowanie do walki ja uznawałam za tchórzostwo, a za nic nie pozwolę, by ktokolwiek myślał o mnie, jako o tchórzu. Może sądzić, że jestem krwiopijczym potworem, ale nigdy nie będę tchórzem. Spędziłam wieczór zapatrzona w szarobury krajobraz lasu za moim oknem. Cała ta sytuacja przyprawiała mnie o depresję.. czułam się samotna, nierozumiana, skrzywdzona. Złościłam się na wszystko, wszystko mnie smuciło, nic nie było w stanie mnie rozweselić. Na dole usłyszałam jakieś rozemocjowane wrzaski. Z znużeniem poszłam na nich nawrzeszczeć, żeby się zamknęli. Kiedy tam weszłam, było pełno rozmów, które z momentem wejścia ucichły.
- O czym rozmawialiście? - zapytałam szorstkim tonem i przeszyłam wzrokiem każdego po kolei. Nie było tu żadnej dziewczyny. Każdy skulił się pod ciężarem mojego spojrzenia. 'Nie powiecie?' pomyślałam. Skoro tak pogrywają, to ja mogę przystosować się do zasad tej gry. Ale nim przystąpiłam do jakiegokolwiek działania, usłyszałam odpowiedź.
- Victor wybiera osoby na polowanie. - nastolatek odpowiedział mi z przestrachem. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale niemal natychmiast zacisnęłam usta, tak, żeby tworzyły prostą linię.
- To ja pójdę się przebrać. Zaraz zejdę. - odwróciłam się na pięcie, ale ktoś złapał mnie za ramię i obrócił w swoją stronę. Patrzyliśmy sobie twarzą w twarz, oko w oko. Nie podobała mi się ta bliskość. Nie kochałam go. Ale on nie umiał tego ani zrozumieć, ani uszanować.
- Nie idziesz, Lauro. - rozpoznałam ten ton. Tak samo powiedział jak chciałam się zabić, i prawie tego dokonałam po śmierci Cole'a. Ale teraz mi zależało. Wtedy lekceważyłam wilki, aż do czasu gdy zabiły mojego brata. Chciałam się na nich zemścić, ale nie chciałam ściągnąć na tych, na których wtedy mi jeszcze zależało nieszczęścia. Nie chciałam zniszczyć relacji wampirzo-wilkołaczych. Teraz ta nowa zrobiła to za mnie, i byłam jej za to cholernie wdzięczna.
- Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego? - syknęłam, otrząsając się z zamyślenia.
- To niebezpieczne. Potrzeba do tego doświadczenia, umiejętności w walce, odwagi i siły. - tym razem nawet się nie zająknął. Wiedziałam, że przegram tą dyskusję, ale i tak musiałam mu okazać, jak bardzo jestem wściekła. Musiałam powiedzieć ostatnie słowo, tupnąć nóżką, wyjść i zatrzasnąć drzwi.
- Twierdzisz, że nie mam doświadczenia, że nie umiem walczyć, że jestem tchórzliwa i słaba? - odparłam z satysfakcją.
- Tego nie powiedziałem.
- Ale pomyślałeś.
- Nie wiesz, o czym myślę.
- Może i nie wiem. Ale jakbyś uważał, że jestem silna, waleczna i odważna, wziąłbyś mnie na to polowanie. Jedyny powód to to, że w mnie nie wierzysz.
- Mylisz się. Jedynym powodem jest to, że Cię kocham i nie chcę stracić.
Zatkało mnie.

*Eveline*
Czasami myślę, że już nie żyje. Nie miała powodów, by od mnie uciec. Przecież ją kochałam. Nie mogłam jej poświęcić tyle czasu, ile bym chciała, ale rozmawiałyśmy. Myślałam, że wszystko sobie mówimy. Dlaczego postanowiła pójść do lasu, nie prosto do domu? Może ktoś ją napadł, kiedy wracała? To wszystko nie daje mi spokojnie spać, w pracy, do której musiałam wrócić, nic mi się nie udaje. Czuję, że nigdy jej już nie zobaczę. Mam wyrzuty sumienia, i czuję piekielną stratę w sercu, kiedy przypomnę sobie, że ostatniego dnia się pokłóciłyśmy..
Był ranek. Ja już dawno wstałam, naszykowałam śniadanie i poszłam do pokoju Alex, aby ją obudzić. Nie chciała wstawać. Zabrałam jej pościel i zepchnęłam z łóżka, z uśmiechem. Ona burknęła coś i poszła się naszykować. Postanowiłam sprawdzić, czy jest spakowana. Z plecaka wystawał jakiś test, który wręcz musiałam zobaczyć. Matematyka, 2-. Cholera. Miała się dobrze uczyć.
- Grzebałaś w moich rzeczach? - usłyszałam jej wkurzony głos, kiedy stała w drzwiach, z szczotką w ręku i ubrana.
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś, o tej dwójce? - zapytałam z rozczarowaniem. Alex była słaba z matematyki, wiedziałam, że potrzebuje pomocy, ale wtedy byłam na nią po prostu zła.
- Wiedziałam, że się zdenerwujesz. Powiedziałabym Ci prędzej czy później. - burknęła chowając twarz w włosach.
- Tylko kiedy to miało nastąpić?! Miałaś się dobrze uczyć, wypruwam sobie dla ciebie żyły, a ty do cholery co? Dostajesz dwóje? Masz zakaz na spotkania z przyjaciółkami, zero komputera, zero telewizji. Jesteś okropna, czy choć w jednej rzeczy nie mogłabyś być dobra?! Nic nie robisz, więc chociaż się cholera ucz. - krzyczałam na nią z furią.
- Nie jesteś moją matką, żeby mną dyrygować i rządzić. - powiedziała z stoickim spokojem.
- To gdzie jest twoja matka, co? Ja cię wychowywałam, jesteś pod moją opieką, a ona Cię nie chciała. - wrzasnęłam.
- I co? Ty też mnie nie chcesz. Może powinnam się zabić, żeby Ci ulżyć? Będziesz zadowolona? - zapytała patrząc mi prost w oczy.
- Może i bym była.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
Chwyciła torbę i wybiegła z łzami w oczach. Zatrzasnęłam za nią drzwi, kopiąc w nie wściekle.
Chyba gorszej ostatniej rozmowy nie mogłam z nią odbyć. A co jeżeli wzięła to sobie do serca, i mnie posłuchała? Wróciłaby, a może mnie nienawidzi i ukryła się u jakiejś znajomej? Niemożliwe, obeszłam wszystkie domy w okolicy i nie było po niej śladu.
Chyba zabiłam moją siostrę. Wykończyłam ją psychicznie. Jej serce było już na wpół złamane, wystarczyło jedno moje słowo, aby rozbić je na tysiące kawałeczków.

****
Hej wszystkim.
Mam nadzieję, że się podobał, ja to lubię pisać, chociaż osobiście sądzę, że mi to nie wyszło [jak zwykle..].
Dziękuję za komentarze, których pod rozdziałem było aż 13 [w tym dwa czy trzy moje]. Szczególnie chciałabym podziękować Kowalski, opcje!, Zagubiona w świecie marzeń, Psy, koty i inne.., Suzi ;3, Martyna_Opowiadania, Życie ciąży, a psychika siada i wielu innym, którzy kiedykolwiek skomentowali ten blog. Oprócz Szalonej Emy i Jestem Fajna, które pozostawiły coś, czego nienawidzę, mianowicie zaproszenia na swoje blogi bez przeczytania wpisu. No cóż, musiały się takie osoby trafić.
I jeszcze jedno: Kingo, jeżeli kiedykolwiek to będziesz czytać, to bardzo dziękuję za wspaniały mikołajkowy prezent. Całusy ;*
  • awatar Landryness. xox: Co schodzę niżej bloga, tym bardziej się w niego wpatruję; xd <33
  • awatar Gość: Kocham twoje opowiadania.:D Ale postacie mi się troche mylą ;C czekam na następną część.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: @~BlackPastel: Oh, dziękuję. :') A mogłabyś mi powiedzieć, uhm, no napisać, co stanowi te błędy? Będę starała się je poprawić, albo zwracać na to większą uwagę. Dziękuję Ci jeszcze raz za szczerość i prosiłabym właśnie o wyżej wymienione błędy, jakie ty byś poprawiła, albo w ogóle usunęła z opka. : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Alex*
Stałam tam dalej z Kathleen i nie mogłam uwierzyć. Wtedy uderzyła do mnie pewna myśl.
- Zaraz.. jak ja w ogóle się stałam wampirem? - zapytałam marszcząc brwi. Nie pamiętałam żadnego ugryzienia, a wilki raczej powinny przenosić wilkołactwo, nie wampiryzm. Ona jakby się zakłopotała.
- Nie miałaś szans na przeżycie. Atak wilka to coś naprawdę poważnego, byłaś cała w krwi, twoje serce wybijało ostatnie rytmy.. nie chcieliśmy mieć kolejnego człowieka na sumieniu, poza tym, pełno byłoby nieprzyjemności z policją. Musiałam Cię przemienić. Umarłabyś.. - kiedy mówiła ostatnie słowa załamał jej się głos.
- Uhm... przepraszam. W sumie mogę zostać tym wampirem. - uśmiechnęłam się nieśmiało i przytuliłam ją delikatnie. Mam wyrzuty sumienia, że nic nie wiedząc stwierdziłam, że potrzebuję lekarstwa. A ona uratowała mi życie. Jest chyba lekko zakłopotana, poklepuje mnie po plecach i się odsuwa. Do łazienki ktoś wchodzi. Laura.
- Oh, tu jesteście. Victor Cię wołał Kathleen. Zwołał spotkanie z pchlarzami. Ty.. - wskazała na mnie podbródkiem - lepiej zostań.
Trochę mnie to zdziwiło. Wzruszyłam tylko ramionami. Zrozumiałam, że mówiąc "pchlarze" miała na myśli wilkołaki. W sumie pewnie czułabym strach przed nimi. Dziewczyny już wyszły, a ja jeszcze chwilę tam stałam i myślałam. Wtedy stwierdziłam, że pewnie to spotkanie się przeciągnie, a ja nie wiedziałam, gdzie ma być mój pokój (o ile w ogóle go dostanę..), dlatego podążyłam do pomieszczenia, gdzie się obudziłam. Na chwilę zatrzymałam się przed drzwiami i usłyszałam czyjeś głosy.
- Szybko się z nią rozprawiliście. Spaliliście ją, wrzuciliście do jeziora, czy macie jeszcze jakieś techniki pozbywania się ciał? - obcy głos. Cichy szmer i chichot.
- Ta, emm, spaliliśmy. Przyznał się już ktoś do napaści? - męski głos. Nie wiem czemu, ale podsłuchiwałam..
- Nie. To nikt z naszej sfory. Ufam swoim wilkom. - niechęć była wyczuwalna nawet przez ścianę. Nie miałam pojęcia, dlaczego, ale pociągnęłam za klamkę i weszłam twardo stąpając do salonu wypełnionego około 60 wilkołakami (wyczuwalny był ich odór) i tyle samo wampirów. I podejrzewałam nawet, że jest ich dużo więcej. Wszyscy zamarli na mój widok. Mężczyzna wyglądający na trzydzieści parę lat zacisnął zęby.
- Czy to nie jest ta dziewczyna? Czemu ona żyje? Czemu, do cholery jest wampirem? Chcecie nas zabić. Ukrywaliście ją, kłamaliście. Pozbyć się nas. Tego chcecie, krwiopijcze szumowiny. - wrzasnął i podbiegł do mnie, łapiąc za obojczyk i pchając na ścianę. Odruchowo syknęłam, a Laura złapała Carlosa (bowiem tak się nazywał) za ramię i odwróciła w swoją stronę.
- Zostaw ją, psie. - wycedziła. Akcentowała pięknie każdą sylabę. Rzucili się na siebie.
- Laura! - Victor zareagował niemal natychmiastowo. Oddzielił wampirzycę, której oczy natychmiast przybrały czerwoną barwę. Wściekła wyrywała się, ale on był silniejszy. Syczała co chwilę. Z jej kłów kapały krople krwi. A Carlos leżał na podłodze zwijając się z bólu. Chciałam się do niego zbliżyć, zobaczyć, czy wszystko w porządku, ale przed mną stanął żółtooki osiemnastolatek. Warknęłam. Paru ludzi ubyło, bo byli wilkami. Wampiry były niepochamowane, czerwone oczy. Rzucali się na siebie, toczył się krwawy bój. Rozpętałam wojnę.


***
Dzisiaj tylko Alex opowiadała, bo jakoś najwygodniej mi się o niej pisało. :' Mam nadzieję, że trochę się wyjaśniło, że już mniej się poplątało.
Próbny był łatwy, nie będę mówić, że bardzo, aby nie zapeszyć. Z matematyką ciężej, ale i tak pewności nie mam co do dwóch zadań tekstowych, ale ok. Polski był głównie na podstawach tekstu i wierszu, dlatego nie boję się jakoś ogromnie, w końcu ja mam problem głównie z tymi podmiotami itp. Nie było co się przejmować. I dziękuję wam za wsparcie, chodzi o testy, o opowiadania itp. ♥ Jesteście świetni, kocham was. :'*
PS. Jutro w naszej klasie mikołajki. Ja wylosowałam mojego kolegę, nie jest źle. ;'


I wstawiam zdjęcie, dzięki któremu możecie sobie trochę ułatwić wyobrażenie Laury. Nie jest tak, jak sobie wyobrażam Laurs, ale ja sama nic ciekawego nie narysuję, więc internet służy pomocą. Mogliście już zauważyć, że mam fioła na punkcie fantastyki. :'

Źródło: www.zdjecia.biz.pl
  • awatar Landryness. xox: Miałam już Mikołajki ;3
  • awatar SallyLou: Hm fajne to opowiadanie :D Zapraszam do siebie :P
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: @Kowalski, opcje!: U nas dzisiaj były prezenty. Ja osobiście dostałam prezent wspaniały, ale mój był nie trafiony. Kupiłam słuchawki jednemu chłopakowi, i to był zły traf, bo ma już słuchawki. ;-; Oprócz tego to było fajnie, z dziewczynami jak zwykle się fajnie bawiliśmy. ;* Film, ciasta, popcorn.? Też tak chcę, ale chyba będzie tak jak się spotkamy w sylwestra z BFF <3 3 szaleńce + ja = zuo xd @Anonym: Rozumiem, ja zawsze coś pokręcę. Taka moja natura. ;') A mogłabym wiedzieć, jakie błędy? Naprawdę mnie to interesuje, bo chcę się poprawić, i każda rada będzie dla mnie cenna. :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Przeglądam sobie moje notatniki i znalazłam pełno takich jakby króciutkich opowiadanek wychodzących zupełnie bez kontekstu ani nic. Postanowiłam wstawić jedno takie.. em, coś.


"Jest ciemna, zimna noc. Mgła spowija cały niepokojąco cichy las. Na bezgwiezdnym niebie nie widać nic, jest granatowe, księżyc przysłonięty chmurami nie daje nawet słabej poświaty jasności. Drzewa poruszają się niezauważalnie tańcząc z delikatnymi podmuchami późnojesiennego wiatru. Nic nie powinno naruszyć idealnej harmonii tego miejsca. Nie powinno. Ale na tym świecie nikt nie trzyma się zasad: wszyscy kłamią, wszyscy krzywdzą, wszyscy zadają ból. Ta noc będzie inna. Jakaś czarna postać siedzi pod konarem rozłożystej brzozy, nieruchomo, jakby była częścią spokojnego, skrywającego pewną grozę lasu. Jest zimno, ale ona zdaje się nic sobie z tego nie robić. Jej ciało okrywa ciemna, zwiewna tkanina. W jej oczach nie ma śladów tego, by żyła, są skupione w jednym, odległym punkcie. Choć wszystko jest identycznym tłem dla niej, ona widzi coś w nieprzeniknionej ciemności. Chwilę później w lesie rozlega się ledwo słyszalny szelest. To wystarcza, by zerwała się na nogi, a jej oczy zapłonęły. Rozgląda się próbując coś dostrzec. Nic. Pozostaje czujna, ale wraca do dawnej pozycji. Czuje w ustach pragnienie. Jest wściekła, ale stara się opanować. Wyczuwa bijące serce osiem kilometrów stąd. Oddycha głęboko tylko dla pozoru, nie potrzebuje tlenu, i choć miała na celu zagłuszenie pragnienia, ono tylko wzrasta. Przymyka oczy i zaciska ręce w pięści. Nie potrafi. Jest młoda, nie dawno przemieniona. Nie wytrzymuje, przed oczami ma sceny idealnego zabójstwa. Ostrożnie, powoli i z uwagą wstaje, choć równie dobrze mogłaby wstać z wrzaskiem na ustach i przewrócić parę drzew, i tak ofiara by jej nie usłyszała. Kieruje się zmysłem węchu. Nie potrzeba jej pół minuty, znalazła już pożywienie. Młoda, ładna nastolatka. Świeża krew. Wyśmienita, sycąca, kojąca. Postać nie może się powstrzymać. Wyłania się z ciemności. Nic. Jest tuż za nią. Nic. Wbija kły w tętnicę dziewczyny. Krzyk, opór, walka. Potem jej ciało osuwa się bezwładnie, wyciekając z chciwych dłoni zabójczyni. Ona odczuwa ukojenie. "


Jeżeli byście chcieli mogę dodawać to częściej. Od czasu do czasu, między rozdziałami. :'

I naszło mnie na różne cytaty z piosenek, filmów, książek - kocham cytaty. Ot tak.
Jutro jak już mogliście się zorientować, mam testy próbne. Dlatego strasznie się stresuję, i uczę się na razie z pól figur, ale nie wiem, co z tego będzie. ;/


I zapomniałam dać pytania w tamtym rozdziale, więc wstawiam je tu:

a) Czy Alex odnajdzie 'lekarstwo' na wampiryzm?
b) Kto zaatakował Alex?
c) Co wykombinuje Laura i reszta by zatuszować zniknięcie Alex?
d) Kim jest biały wilk?


"Tysiąc sposobów by powiedzieć 'żegnaj'.
Tysiąc sposobów by uronić łzę jedną.
Tysiąc sposobów by nałożyć kapelusz.
Tysiąc sposobów by wyjść i zatrzasnąć drzwi."

~"Ukojenie". Polecam książkę, ciekawa i imponująca jak na tak niepopularną książkę :'


To chyba tyle.

Więc żeby tytuł od czapy nie był, wstawiam Skillet, Yours To Hold. Uwielbiam, jak mam gorsze dni. :'
 

 
*Laura*
- Jak się nie będą pilnować, to przestaniemy ich kryć. Są cholernie nieodpowiedzialni. - warknęłam spoglądając na ciało dziewczyny leżące na kanapie. Siedziałam wyprostowana jak struna na fotelu. Byłam w pokoju z Kathleen, Darcy, Carmen i Michelle. Dwie z nich były moimi dalekimi kuzynkami.
- Nie przesadzaj, Laurs. - mruknęła Kathleen. Spojrzałam na nią morderczym wzrokiem.
- Jak się prasa dowie, że znowu tajemniczo napadnięto jakąś dziewczynę to nie odpuści. Jeszcze coś wytropią, i to my oberwiemy. I nie oni będą mieli kłopoty, a my. Pójdę do Victora. - wycedziłam przez zęby. Zerwałam się z fotela i wychodząc zatrzasnęłam za sobą mocno drzwi. Chciałam wyrazić poddenerwowanie. Ma przerąbane. Obiecuję to jej. Z mną się nie zadziera. Weszłam dwa piętra wyżej po schodach i zapukałam do pokoju Victora. Nie odpowiedział, a osobiście otworzył.
- Laura? Wejdź. - uśmiechnął się na mój widok, ale ja z twardą miną i rękoma zaciśniętymi w pięści wepchnęłam się do jego pokoju. Usiadłam na skórzanej kanapie i poprawiłam swoje długie, falowane blond włosy. Posłałam mężczyźnie niechętne spojrzenie.
- Zadzwoń do tego cholernego Carlosa i powiedz mu, że nie będziemy ich więcej kryć. - wpatrywałam się bez skrępowania swoimi bursztynowymi oczami w jego oczy. Odwrócił wzrok.
- Nie mogę spełnić twojej prośby, Lauro. Nie mamy pewności, czy to na pewno ktoś z ich sfory. - położył mi rękę na ramieniu. Strzepnęłam ją.
- To nie była prośba. - syknęłam. Wstałam i oparłam się plecami o ścianę. Postanowiłam poruszyć ciężki i wrażliwy temat. Nie tylko dla niego, ale i dla mnie.
- Lauro, wiele dla mnie znaczysz, ale nie mogę, po prostu nie. - powiedział przepraszającym tonem, ale nie zmienił położenia. Wiedział, że i tak się odsunę.
- Czy nie pamiętasz jak zginął Cole? Zapomniałeś? Oni nic nie zrobili, by go ratować, choć mogli. Dlaczego mamy teraz chronić ich wszystkich, skoro oni nie byli w stanie ochronić jednego z nas? - popłakałam się i osunęłam powoli na podłogę. Czułam, że rozmazał mi się tusz do rzęs, ale mało mnie to obeszło. Podziałało.
- Dobrze, zadzwonię. Idź do pokoju, odpocznij. - westchnął zdegustowany faktem, że zrobi dla mnie wszystko. Podskoczyłam z radości i pocałowałam go w policzek. Wyszłam z gracją z pokoju i wytarłam sobie oczy. Wróciłam do salonu Kathleen, Michelle, Darcy i Carmen. Otworzyłam drzwi z rozmachem i ujrzałam, że rozmawiają z tą dziewczyną. Uniosłam brwi. 'A więc żyje?'.
*Alex*
Obudziłam się w jakimś białym pokoju. Wokół mnie były cztery dziewczyny, wyglądały na parę lat od mnie starsze, siedemnaście, osiemnaście lat.
- Że kim się stałam? - zaśmiałam się. Uznałam, że to żart, ale one zachowywały powagę. W tym momencie do pokoju weszła śliczna blondynka. Spojrzała na mnie z pogardą. Potem wyszła, a ja poczułam się znowu słabiej.
- Mogę.. mogę się czegoś napić? - spytałam opadając spowrotem na poduszki.
- Michelle, leć po wodę. - Kathleen posłała koleżankę do kuchni, a mi uświadomiła, że się przemieniam.
- W co? - spytałam słabo.
- W wampirzycę.
- Wampiry nie istnieją. - sprostowałam.
- Tak myślisz?
- Tak.
- Jesteś pewna?
- Tak.
- Ale na pewno?
- Tak.
- A może jednak?
- Nie.
- Czyli nie wierzysz?
- Nie.
- A uwierzyłabyś, jakbyś zobaczyła mutację?
- Może.
- To patrz. - wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do łazienki. Stanęłyśmy przed lustrem. Byłam blada, miałam jakąś bliznę na obojczyku. Dotknęłam swojej ręki. Była jakby skamieniała.
- Wierzysz? - uśmiechnęła się.
- Jestem wampirem? - stwierdziłam pytająco.
- Tak.
- Krwiopijcą.
- Można tak powiedzieć.
- Potworem.
- Nie.
- To czym?
- Wampirem.
- Krwiopijcą. Potworem. Zabójcą.
- Nie.
- To mnie odmień.
- Nie chcesz być wampirem? Nie chcesz być lepsza?
- Nie.
- Nie da się.
- Znajdziemy sposób.

***
Pomieszanie z poplątaniem, masakra, pisanie na szybko, bo jutro próbne. Przepraszam. ;<
  • awatar Wolves.: @Martyna_Opowiadania: Dzięki, następny rozdział dodam jutro. ;')
  • awatar Martyna_Opowiadania: OOOOOOOOO matko...ja kocham wszystko co związane z wampirami <3 pisz dalej !!!
  • awatar Wolves.: @zαgυвισηα ω śωιє¢ιє мαяzєń: No dobrze, dobrze, nie gniewam się już. Ja tej serii akurat nie czytałam, chociaż szczerze mówiąc chyba zacznę :')
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
*Alex*
Kiedy wychodziłam z szkoły było bardo zimno, więc wyciągnęłam swoje nowe rękawiczki. Wciągnęłam je na dłonie i przeszłam na drugą stronę ulicy. Szłam powoli, bo jakoś nie miałam ochoty przyjść do pustego domu. Znowu. Pomyślałam więc, że pójdę się przejść do lasu. Już dawno nie byłam na żadnym spacerze, a trochę świeżego powietrza mi się przyda. Poza tym, będę miała chwilę na przemyślenia. Spacerowałam spokojnie, a kiedy zabolały mnie nogi, przysiadłam pod jednym z drzew. Wyjęłam z torby brudnopis, ołówek i wodę cytrynową. Napiłam się, bo po dwugodzinnym marszu byłam nie tylko wykończona ale i bardzo spragniona. Kiedy tak siedziałam i rysowałam w zeszycie, poczułam czyjeś spojrzenie na sobie, a po chwili usłyszałam pękającą gałązkę. Przestraszyłam się i ostrożnie rozejrzałam dookoła siebie. Nic nie widziałam, ale powoli spakowałam swoje rzeczy i zarzucając torbę na ramię puściłam się biegiem przed siebie. Za sobą zobaczyłam białego wilka, który był dosłownie kilka centymetrów za mną. Ostatnią rzeczą, którą dane było mi zobaczyć, to lśniące i ostre jak brzytwa kły wilka który zarył pazurami w ziemi, a potem wyskoczył na metr w górę i przygwoździł mnie swoim ogromnym cielskiem do ziemi. Potem już straciłam przytomność.. albo już nie żyłam.

*Malvina*
Zawsze wracałam do domu razem z Alex, ale teraz nie było jej w szatni, nie było też jej kurtki ani butów, dlatego pomyślałam, że może źle się poczuła, albo się jej śpieszyło. Nie zmartwiło mnie to jakoś, ale kiedy następnego dnia jej nie było, trochę mnie to zaskoczyło. Tłumaczyłam sobie, że pewnie jest chora, ale mimo wszystko postanowiłam ją odwiedzić. O siedemnastej stałam przed jej drzwiami. Nacisnęłam na dzwonek. Długo nikt nie odpowiadał, ale chwilę potem otworzyła mi jej siostra.
- Emmm.. zastałam Alex? - zapytałam nieśmiało. Wtedy dostrzegłam, że Eveline wygląda jakoś inaczej. Jej oczy były całe czerwone, i wyglądała tak, jakby nie spała przez całą noc.
- Martina..- zaczęła, ale ja jej przerwałam, poprawiając ją.
- Malvina.
- Malvina, właśnie. Eh.. jakby ci to. Alex nie ma, nie wiemy, gdzie jest. Zgłosiliśmy to co prawda na policję, ale oni nic sobie z tego nie robią. Twierdzą, że wróci, że pewnie uciekła z domu na parę nocy, i tyle. Ale ona taka nie jest. Bynajmniej tak myślę. Widziałaś się z nią, mówiła coś? - zapytała zrozpaczona Eva.
- Nie, właśnie przyszłam sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku. Ale to w sumie tylko dwa dni, może policjanci mają rację? A poza tym, nie jesteś w pracy? - z Eveliną znałam się bardzo dobrze, zwracałyśmy się do siebie na "ty" i nie krępowało nas to. Pokiwała przecząco głową.
- Znaleziono jej torbę gdzieś w lesie. Klucz, książki, telefon. Jakby przyszła, to nie miałby kto jej otworzyć. Musiałam zostać. - mruknęła.
- Jak to znaleziono jej torbę? W lesie? To.. może ona gdzieś tam jest w pobliżu? Może zasłabła, nie wie teraz gdzie jest? Albo ktoś ją porwał.
- Nawet tak nie mów.. ale może wejdziesz? No wiesz, dziwnie tak gadać na progu. Wejdź, proszę. - zaprasza mnie do środka. Kiwam głową i wchodzę do środka. Wzięła od mnie kurtkę i powiesiła ją na wieszaku. Zdjęłam buty i po zaproszeniu usiadłam na fotelu w salonie. Eva była sama. Poszła na chwilę do kuchni zaparzyć herbaty a ja spojrzałam na zdjęcie jej i Alex. Rodzice dziewczyn nie żyją od dawna. Współczułam im bardzo, a ich zdjęcia pokazywały, że są takie szczęśliwe. Mama dziewczyn oddała Alex i Evę do domu dziecka, o ojcu nie słyszały, więc jakby ich nie miały. Evka miała 21 lat i zarabiała na ich wspólne życie. Zamyślona nie usłyszałam nawet jak siostra mojej przyjaciółki postawiła herbatę z łyżeczkami na szklanym stoliku.
- Emm.. Malvino? - zaśmiała się nieszczerze i cicho.
- Oh, przepraszam. Zapatrzyłam się.
- Nic się nie stało.
Minuty ciszy. Popijałyśmy herbatę.
- Mówiłaś, że znaleziono jej torbę. Nie szukaliście gdzieś jej w okolicach? Mogłabym Ci pomóc..- przerywam milczenie. Naprawdę się o nią martwię. Eveline zaczyna płakać. Pocieszam ją i podaję chusteczkę, których paczkę miałam w kieszeni. Odtrąca moją rękę.
- Szukałam jej już. Ja się zabiję, jak się nie odnajdzie. Psy ją tropiły, ale znalazły tylko strzępki jej ubrań.. A co jeśli nie wróci?

***
Dziś już tak krócej, i jak widzicie, już bardziej sfantastykowałam :3 Bo jakbym pisała o moim dniu itp. to tak trochę nudno, co nie? Poza tym, mam wiele szczegółów, które wolę zachować dla siebie.♥.
Podobać się wam będzie tak wątek?
Wiem, wiem, za dużo dialogów.. ;/
Może takie być, czy w ogóle nie chcecie opowiadania fantastycznego?
A teraz pytania:
a) Czy Eveline i Malvina odnajdą Alex?
b) Co się stało Alex?
c) Kim jest wilk?
d) Gdzie jest Alex?

Kocham :'*
  • awatar Martyna_Opowiadania: Oooo fajnie się zapowiada ;)
  • awatar Kowalski, opcje!: Rozdzialik już jest.
  • awatar Wolves.: @Kowalski, opcje!: Akurat ten drugi rozdział to już właściwie nie za bardzo, bo ten wilk itp. ale rzeczywiście jestem zawsze sama w domu, i mimo, że mam mamę, to prawie w ogóle się z nią nie widuję. Moja siostra nazywa się Ewelina, więc Eveline jest jej odpowiednikiem, ja nazywam się Olga, a że takiego odpowiednika w ang. nie ma, dałam Alex. Malviny też nie ma, więc Malwina to Malvina. Kinga to Caroline [głupie angielskie odpowiedniki.xd], Veronica to Weronika.. no, mniej więcej tak to jest. :'3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Alex*
Budzę się o siódmej trzydzieści rano. Oczy same mi się jeszcze zamykają, ale budzik w telefonie uporczywie nakazuje wstawać. Wzdycham z niechęcią i ześlizguję się z łóżka. Podchodzę do okna i odsuwam rolety, żeby sprawdzić, jaka dziś pogoda. Potem podchodzę do szafy z ubraniami i bez zastanowienia wyciągam jeansy, koszulkę i bluzę, a potem udaję się do łazienki. W mgnieniu oka znajduję się na dole. Rodzice pojechali parę godzin temu. Z szafki wyciągam miskę i płatki zbożowe, a z lodówki mleko. Jak co dzień, nie podgrzewam go, bo za piętnaście minut muszę wychodzić, a jedzenie zawsze zajmuje mi około dziesięciu. Nalewam mleko i wsypuję płatki, po czym siadam i zaczynam powoli jeść. Co chwilę ziewam, jestem bardzo zmęczona, jak zwykle po niedzielach. Nie mam już ochoty, niedokończony posiłek odstawiam do zlewu i biegnę w pośpiechu na górę. Biorę do ręki plan lekcji, i sprawdzam, czy niczego nie zapomniałam. W poniedziałki zawsze bywam bardziej ogarnięta, niż w tygodniu. Zerkam na telefon, wciskając go do kieszeni spodni i z przerażeniem odkrywam, że na dojście do szkoły mam już mało czasu. Chwytam torbę, klucz od domu i parę złotych, po czym wkładam buty i kurtkę. Zamykam dom, klucz chowam do torby szkolnej, zbiegam po schodach, a wychodząc z bloku czuję cudowny, świeży zapach zimy. Moja ulubiona pora roku zbliża się dużymi krokami. Idę spokojnie podziwiając uroki późnej jesieni, a gdy jestem już blisko, spotykam swoją przyjaciółkę, Malvinę. Zatrzymuję się przed sklepem, umieszczonym naprzeciwko szkoły i wyciągam pieniądze.
- Poczekasz na mnie? Muszę sobie kupić coś do picia. - pytam Malviny uśmiechając się przyjaźnie. Szatynka kiwa głową i razem wchodzimy do sklepu. Zamaszystym ruchem sięgam po wodę cytrynową i kładę drobne na ladzie. Sprzedawczyni kiwa głową, a ja wrzucam sobie picie do torby.
- Możemy iść. - stwierdzam. Po chwili jesteśmy już przed szkołą. Minęliśmy się z autobusem, więc jest dosyć duży tłok. Schodzimy na dół do szatni, zdejmujemy kurtki, czapki i buty. Kiedy wychodzimy rozmawiając o prezentach na mikołajki, do szatni wchodzi Veronica. Wracamy się, by na nią poczekać, po czym idziemy na górę. Siedzimy przed salą gimnastyczną, czekając na dzwonek, podczas gdy chłopaki mają świetlicę.
- Dziewczyny, możecie już iść się przebierać. - wuefista wyłania się z pokoju nauczycielskiego i rzuca Natalie klucz. Wszyscy rzucają się do drzwi, po czym wpadamy do maleńkiej szatni by zająć sobie jak najlepsze miejsca.
*Veronica*
Dziewczyny śmieją się, gadają, powierzają sobie różne tajemnice, a ja w ciszy się przebieram. Nie odzywam się do nikogo, bo nie mam po co; i tak żadna z moich przyjaciółek (którymi były do niedawna) nie będzie mnie słuchać. Lekko mnie to denerwuje. Przebrałam się chyba najszybciej. Caroline, Malvina i Natalie rozmawiają o czymś, Alex próbuje się włączyć do rozmowy, ale na nią też nikt nie zwraca zbytnio uwagi. Wzdycha i daje sobie spokój.
- Nie martw się, na mnie też już nie zwracają uwagi. - mówię z niechęcią. Dzwonek na lekcję już był, dlatego nie chce mi się czekać, wychodzę z Alex zostawiając moje dawne najlepsze przyjaciółki. Wchodzimy na niewielką halę. Nauczyciel rozdziela nas. Gramy w siatkówkę. Ja i Alex jesteśmy w osobnych drużynach. Caroline próbuje mi coś powiedzieć, ale ja ignoruję jej szepty.
- Jesteś na mnie obrażona? - pyta z niewinnym wyrazem twarzy. W środku mnie aż huczy od różnych emocji.
- Nie. - burknęłam tylko, i przyszykowałam się na odebranie serwu.
*Malvina*
Przyglądam się grze dwóch drużyn z ławki. Nicole cały czas próbuje nawiązać jakiś temat, ale mi się nawet nie chce jej słuchać. Odwracam tylko głowę i mruczę coś pod nosem w odpowiedzi, ona niezrażona mówi dalej. Alex zapatrzyła się na ścianę, pewnie znów o nim myśli. Veronica gra w jednej z drużyn, a Caroline poszła do toalety. Jestem więc skazana na nieustającą paplaninę blondynki. Z ulgą wchodzę na boisko i ustawiam się pod siatką.




**
Tak jakoś postanowiłam coś takiego napisać. ^^ To tak trochę o moich przyjaciółkach, ale zupełnie pozmieniałam im charaktery ;D Więc nie chcę nikogo urazić, bo mam wspaniałe przyjaciółki, Nickole gra taką rolę jaką gra, co nie zmienia faktu, że też jest moją dobrą koleżanką. :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Postanowiłam założyć bloga, by umieszczać tu swoje odczucia, to co czuję, opisy dnia itp. W takim razie może coś o mnie..


Jestem nastolatką, z zamiłowaniem do rock'a i wilków. Kocham muzykę i zwierzęta, mogłabym skoczyć dla nich w ogień. Moim ulubionym zespołem, a raczej jednym z nich są:
- Papa Roach.
- Nirvana.
- My Chemical Romance.
- Iron Maiden.
- Flyleaf.
- Three Days Grace.
- Skillet.
- Green Day.
- Black Veil Brides.
- SuG.
I wiele innych, ale to chyba są moje ulubione. Na blogu będę starała się być optymistką i wesoło patrzeć na świat. Zacznę od tej uśmiechniętej buźki, która nijak nie opisuje mojego charakteru. ^^ Jestem wredna, egoistyczna, a przy kimś, kogo *bardzo* lubię, czerwienię się jak burak i nie mogę wykrztusić słowa. ^^
Aktualnie zbieram na koszulkę Nirvany, marzę o jednej z płyt Starset [mówiłam, że jest dużo tych zespołów, które kocham..].
Oczekuję z niecierpliwością Świąt Bożego Narodzenia. Muzyka, jak i wilki są moim życiem.
Dziękuję za uwagę, i byłoby mi bardzo miło, jakbyście zostawili na dole komentarz. :'


---------> Na zwieńczenie wpisu, piosenka Nirvany "Smells Like Teen Spirit". Polecam wysłuchać do końca. <-----------

  • awatar Wolves.: @Martyna_Opowiadania: Ja jestem nałogową Rockerholiczką ♥ Po prostu kocham wilki [zwierzątka <3] i rock tak bardzo jak tego, który mi się podoba. ☻ :3 Nie uraziłaś, nic się nie stało, jestem przewrażliwiona, i tyle. :)
  • awatar Martyna_Opowiadania: Nie chciałam Cię urazić więc przepraszam a co do opisy-bo żeby nie było czytałam a nie od razu patrzałam na piosenkę xdd- ja czasami słucham rocka,muszę mieć na to humor (Y) różwnież potrafię byc wredna,ale uważam,że człowiek z natury nie jest wredny jest taki przy określonych osobach i w określonych sytuacjach (Y) też czkeam na święta ;) pozdrawiam :)
  • awatar Wolves.: @Martyna_Opowiadania: Ehh. Chyba przestanę dodawać do wpisów jakiekolwiek piosenki, zdjęcia itp. bo skupiacie się tylko na tym a nie na wpisie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›